środa, 26 marca 2014

Tłumaczenie się


Szczerze mówiąc już mnie męczy trochę ciągłe tłumaczenie się, czemu tak rzadko coś się pojawia tutaj na tym blogu. Chciałbym napisać, że to wina Micha, bo w przeszłości zdarzało mu się coś skrobnąć teraz zdecydowanie rzadziej, ale i tak dokłada poważną cegłę (złośliwi powiedzieliby – pustaka) w postaci podcasta, więc narzekać przynajmniej za bardzo nie zamierzam. Zwłaszcza, że mam doskonale świadomość, z jakim dylematami patrząc na zegarek musi się zmagać.


Cała wina, poza oczywiście również u mnie występującymi względami czasowymi, jest w GW. Ostatnimi czasy zalewają po prostu rynek swoją twórczością w tempie trudno do zaakceptowania dla kogokolwiek, pewnie nawet łącznie z nimi. I celowo w poprzednim zdaniu unikałem słowa produkty, ponieważ o ile modele ładne, czy brzydkie to nadal modele o tyle z 2 stron zasad i jakieś popłuczyny fluffu rozwijane w kolejnej książce trudno nazwać kodeksem. Jeśli chodzi, więc o zasady mamy do czynienia z półproduktami. W porywach.

A cienka czerwona linia została przekroczona nie tak dawno temu, gdy kilkanaście dni po premierze C:IK czyli podręcznika najnowszej armii w 40 millenium składającej się z półtora jednostki przeczytałem na naftce pewną plotkę. Była w niej mowa, że dostaniemy kolejne 1,7 jednostki czyli trzy nowe warianty rycerza których zasady znajdą się w książce z cyklu z IA. Zatem kupujemy deks za 30 funtów dostajemy tam to, co dostajemy i potem jesteśmy policzkowani zachętą do wydania kolejnych 50 funtów (przynajmniej wg linii trendu) na kolejną książkę z kolejnymi ogryzkami army listu. I nie wnikam czy to prawda czy nie –czas pokaże – sam fakt, ze ten pomysł wydał mi się wiarygodny spowodował u mnie pewną refleksję. I wnioski z niej są przerażające.

Ja uwielbiam tą grę. Co gorsza bardzo mi się podoba 6 edycja. Niestety dla GW, na szczęście dla mojego zdrowia psychicznego nie mam ochoty na uczestniczenie w czymś takim. Aktualny drenaż naszych portfeli przekracza wszelkie granice dobrego smaku a, że mówimy o hobby a nie o podatkach to można się w każdej chwili z tego wypisać. Ja już alternatywę dla siebie znalazłem, o której zamierzam tu napisać a może nawet z Michem o niej opowiemy.

Oczywiście nie zamierzam sprzedawać armii (chyba) ale nie dziwcie się, że trudno się zmobilizować do pisania na bloga kiedy przez tyle lat służył on do dzielenie się różnymi refleksjami ale rzadko kiedy z gruntu negatywnymi a aktualnie każdą notkę mam ochotę zacząć od litanii do imperatora. Złożonej wyłącznie z słów powszechnie uznawanych za obelżywe.


Może zmienimy profil na blog modowy z koszulkami turniejowymi. Pisać nie trzeba - wystarczy lutować fotki z stołami w tle. Jedyne co mnie odstrasza to konieczność zapuszczenia brody jeśli byśmy chcieli wylevelowac hipsterkę. #SmutnyŻartNaKoniec

19 komentarzy:

  1. Jaką alternatywę macie na myśli Bolt Action? Horus Heresy? Dropzone Commander? :)

    Adam W

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bolt Action :) Zasięg Rajfla zostaje taki sam, nazwa bloga dalej do rzeczy ;)

      Usuń
    2. Bolt Action. Wszystko co najlepsze co się przewnięło przez gry GW plus fluff któremu trudno zarzucić oderwanie od rzeczywistości.
      A takie perełki jak dawanie dodatkowych sensownych zasad za darmo via www to już wisienka na torcie.

      Usuń
  2. Kiedys wspominal o HH.
    F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mi przeszło - jedna mafia ;)

      Usuń
  3. Łysy +pierdyliar i tyle w temacie

    Nath.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bym się wkręcił na twoim miejscu w Bretonie w WFB, jakiś miesiąc temu kodex obchodził swoje 10-lecie. Ci gracze nie marudzą na biegunkę wydawnictw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do żadnej armii w batlu mi chyba nie jest równie daleko jak do bretonii ;)
      I czas życia deksu mierzony dekadami to nawet dla takiego starego dziada jak ja zbyt duża stabilizacja.

      Usuń
  6. A ja myślę że niedługim czasem zrobimy to co np Hiszpanie.
    Wrócimy do poprzedniej edycji i przestaniemy kupować Gówno Wydawcy :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miszczu, tak bardzo tęsknisz za stanem, kiedy na stole byli:
      - Grey Knighci;
      - Grey Knighci;
      ...
      - Wilki;
      - ewentualnie Necroni;

      A i tak wszystkie power armourowe armie wyglądały tak samo - były Razorspamem? Jak dla mnie, ogień w szopie ...

      Usuń
    2. Dokładnie uważam że 5 edycja w swojej końcowej postaci to był koszmarek jakiś i tyle. I wolałbym do niego nie powracać. Problem jest w tym że GW wydaje zasady tak jak wydaje bez ładu składu katalogu i jakiejś prostej metody ogarnięcia tego.

      Usuń
    3. 5 edycja przed wydaniem GK byla optymalna. Zreszta jak juz ingerowac, to zawsze mozna konkretniej niz tylko powrot do 5 ed. z kosztami punktowymi wlacznie.

      Usuń
  7. Rozumie. I popieram.
    Może dla odstresowania zagrać w coś taniego? Może jakiś system z modelami w skali 1/72?
    Za jakiś czas zostaną opublikowane darmowe zasady do gry wrzesień 1939, jest Wojnacja, jest Warheim, wszystko darmo. Nie ten klimat ale warto przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  8. a nie będzie Ci najbardziej Trej brakowało po prostu wyjazdów na turnieje i naszych gęb.. przecież nie trzeba brać (poznawać) tego całego nowego tałatajstwa... nie trzeba przejmować się, że przegrywa się z Tau - na niższych stołach albo się je ugryzie albo ich nie będzie..

    mimo szczerej niechęci i zgodzenia się z tym co piszesz to uważam, że naprawdę daaaawno nie było tak ciekawie i fajnie w naszej grze.. a to, że trzeba wziąć wielki margines na poczynania GW to chyba oczywiste...

    Pająk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, żeby brakowało więc jeżdzić będę - mi bardzie chodziło w tej notce czemu przestałem być takim hardkorowym fanem GW jakim byłem przez te ostatnie lata. Inaczej bym nie wytrwał w pisaniu tego bloga przez blisko 7 lat.

      Grać będę i tak dalej natomiast już tyle atencji co kiedyś coraz trudniej mi włożyć i to nie przez prozę życia ale przez gw.

      Usuń
  9. Ja mam do tego stosunek dość... zdystansowany.

    Nie chodzi o to że coś mi się w Bolt Action nie podoba (szczerze to nie mam o nim pojęcia), ale jedno na temat BA wiem na pewno - żeby w to wejśc, trzeba wydac jakieś pieniądze (generalnie jest to cecha wspólna wszystkich bitewniaków :-P).

    I w tym momencie pojawia sie pytanie podstawowe - czy na wejście w BA wydam mniej niż obecnie wydaję na 40k? Nie bardzo. Po częsci pewnie dlatego że nie czuję szczególnego ciśnienia na zakup kodeksu którym nie gram - a jeśli chodzi o dobór armii jestem dość stały w uczuciach. I w moim przypadku na tym rozważania mogłyby sie kończyć. A jak do tego dodać jeszcze kwestię popularności systemów (innemi słowy - gdzie łatwiej jest wyskoczyć na turniej znajomych spotkać) to juz w ogóle nie mam motywacji żeby wchodzić w coś nowego (aczkolwiek BA ma plusa za Wojsko Polskie :-P).

    OdpowiedzUsuń
  10. A słyszeliście o Malifaux? :-D
    Tanie (starter gotowy do gry i w pełni grywalny to 110-150zl), sliczne modele, zajebista jakość plastiku (a'la GW), szybkie i nietypowe (talia kart od Asów do Króli zamiast kostek).

    OdpowiedzUsuń
  11. Infinity - jedne z najładniejszych figurek na rynku a do tego realny koszt wejścia w system jest bardzo niski(400-500zł). No i system już jest nieźle zadomowiony w Polsce.

    OdpowiedzUsuń