Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lutego 2012

Prawie podsumowanie roku 2011


Michu podsyłając mi "dziełko" które dumnie będziemy dalej nazywali podcastem użył bardzo celnego sformułowania: Treść jest aczkolwiek nie narzuca się. Zatem klasycznie już, przedstawiamy Wam drodzy słuchacze ostrą jazdę bez trzymanki pełną dygresji oraz dygresji od dygresji i innych wokalno lirycznych pułapek i mielizn tym razem zarejestrowanego pod pretekstem Podsumowania roku 2011. Roku w którym działa się sporo i choć o części z tych rzeczy spróbowaliśmy wspomnieć pomimo sklerozy przechodzącej płynnie w demencje.

Zatem zapraszamy serdecznie, wszystkich odważnych, do odsłuchu a link poniżej:

Prawie podsumowanie roku 2011

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Waaagh painting - czyli mała rewizja historii

Nie ukrywam, że jak dodawałem do tej notki taga "ładne", jako podstawowe oznaczenie tematyki malarskiej na tym blogu trochę dziwnie się czułem. Ale natychmiastowe kliknięcie "humor" trochę rozwiało to poczucie. Drodzy czytelnicy macie wyjątkową okazję zabawić się w sędziów malarskich i choć ktoś może powiedzieć, że jest to zdecydowanie level pre Golden Deamon to recenzje Micha przybliżają takie a nie inne wybory artystyczne twórców.
Nadaje Michu. Można malować dobrze, można malować szybko. Wielu osobom udaje się, w domowym zaciszu,  połączyć te dwie rzeczy znakomicie. Co jednak powstanie, gdy dodamy to tego: aspekt rywalizacji, marne oświetlenie, predefiniowany zestaw kolorów, kibiców obydwu płci oraz konkurs szybkiego picia piwa? Kto był na 3City Herezji miał szansę się przekonać, dzięki staraniom Pająka i pozostałej trójmiejskiej ekipy. A jeśli Was tam zabrakło - nic straconego. W ramach odskoczni od poważnego ostatnio wydźwięku blogu - speed painting.

Ork nr 1 - „skromność wyrazu i klasyczne kolory”

Konkurencji na afterku było sporo, ale jedna wyróżniała się materialnym rezultatem - speed painting. Jakiś czas temu poprosiłem o zdjęcia wspaniałych dzieł, stworzonych owej pamiętnej nocy. Pająk, jako człowiek zabiegany, nie za bardzo miał czas je wykonać, więc wybrnął w całkiem sprytny sposób - przekazał mi je na jednym z turniejów. Pech chciał, że pudełko z Drop Podem, w które je zapakowałem, leżało nieużywane na półce i dopiero u schyłku minionego roku odkryłem   zachomikowane orcze skarby - cztery orki, każdy na swój sposób unikalny i piękny - na orkowy sposób.

Proponuję zatem małą zabawę w Jury - nie powiem, kto malował poszczególne modele, a na dole znajdziecie ankietę, gdzie możecie zagłosować sami. Spróbuję również obiektywnie opisać zalety i wady poszczególnych stylów malowania. I tym razem Miszczu nie będzie miał okazji mamić sędziów laurkami :)

Zaczynamy od modelu Orka nr 1. Na pochwałę zasługuje klasyczna paleta barw. Autor uniknął pokusy wykorzystania dostępnych krzykliwych kolorów i skoncentrował się na realistycznym odwzorowaniu orczej fizis. Pragnę też zwrócić Państwa uwagę na kreatywne wykorzystanie surowych, plastikowych powierzchni. Chociaż to ostatnie może razić, jako zbyt nachalne odwołanie do gustów plebsu, gremialnie hołdującego temu stylowi malowania. Z wad można jeszcze wymienić jedną - malarz wyjechał nieco zielonym na broń.

Ork nr 2 - „braveheart” 

Drugi z przedstawianych tu kandydatów jest również oszczędny w barwach i trzyma ziemistą,  gotycką kolorystykę, Błotne akcenty na twarzy i broni doskonale odzwierciedlają barbarzyńską naturę orczej rasy. Niebieskie akcenty przywodzą z kolei na myśl szkockich bersekerów z filmu z Melem G.. Wrażenie potęgują jeszcze niezbyt rozrzutne ale jakże silne w wyrazie akcenty jasnego różu. Kolor ów potęguje aurę tajemniczości owiewająca ten jakże piękny przykład prawdziwie orkowej techniki malowania. Niestety, pogoń za stylem odbiła się w niezbyt wysokiej dbałości o szczegóły. Można dopatrzyć się licznych uogólnień w oddaniu detali modelu.

Ork nr 3 - „agresywna ekspresja”

W trzecim z modeli autor doskonale uchwycił agresywną ekspresję wojowniczego pamperka. Podkreślają to odważne rozbryzgi  różowej farby zdobiące nie tylko samą sylwetkę ale i podstawkę, co jest nowością w naszym zestawieniu. Ciekawą techniką tutaj zastosowaną jest "malowanie statystyczne" - zgadzają się użyte kolory i wielkość powierzchni nimi pokrytych ale tylko dla całego modelu. Każda płaszczyzna wydaje się losowo pokryta plamami - można nawet zaryzykwać, stwierdzenie, że wzór jest chaotyczny (odpowiednie instytucje zostały powiadomione).

Ork nr 4 - „miss Piggy i chorągiewka”

Czwarty kandydat to pełna opcja. Kolory śmiałe, a nawet wyzywające. Róż użyty niemal bez żadnych oporów. Tutaj również pomalowana jest podstawka, a tonacja jest spójna z resztą modelu. Ciekawa koncepcja to brąz orczej twarzy, co może razić purystów. Jednak tym, co wyróżnia się zdecydowanie jest konwersja - mamy tu rażnie i wesoło powiewający sztandar! Niemała innowacja. Jedyną wadą prezentowanego tutaj stylu malowania jest zbytnia wyrazistość, co może zniechęcać bardziej gotycko-mroczną część publiki.

Zachęcam zatem do głosowania - na końcu poproszę o zidentyfikowanie modeli i zobaczymy zrewidowane wyniki. Kto wie, może któraś z prezentowanych technik malarskich zagości na stałe na turniejowych stołach :)


piątek, 13 marca 2009

"You know you've been playing Ghotic too much when..."

Ostatnio przeglądając różne materiały do Battlefleet Ghotic natrafiłem na bardzo ciekawy zbiór w śmiesznych tekstów zatytułowanych "You know you've been playing Ghotic too much when..." Postanowiłem się tym dobrem podzielić i chociaż ktoś mógłby zarzucić mi piractwo to jednak poczucie szkody że coś takiego miałoby się marnować i ginąć w mrokach zapomnienia wygrało z wyrzutami sumienia. Zresztą BFG Magazine (z którego ten tekst pochodzi) już od dawana nie jest wydawany więc i to sumienie jakby ciszej siedzi. No i w końcu ta kompilacja powstała na bazie twórczości z grupy dyskusyjnej na yahoo (laserowy drapieżca ciągle tam jest :D) a jak wiadomo z bitów powstałeś w bity się obrócisz ;)
Acha no i część tekstów mocno bazuje na specyfice bfg ale część (ta większa) jest zrozumiała dla wszystkich osób które się otarły o hobby.