piątek, 9 listopada 2012

Halo, halo...

... i po Halo Stars. Kolejną edycję szczecińskiego turnieju, który w tym roku miał rangę challengera, możemy uznać za zamkniętą. Przyznam się bez bicia, że z roku na rok coraz trudniej mi się pisze o organizacji tego turnieju bo ile można się mierzyć z próbą opisania prawie, że perfekcji. Postanowiłem, że w tym roku nie będę się nawet porywał na to i od razu poratuje się tysiącem słów znaczy się tą fotą autorstwa Fangira:

Marcin pędzi z parówkami by gracze mu przy stołach z głodu nie pomarli. Po prostu rzeźnia. Pefka, że o zasady lepiej się było pytać co bardziej ogarniętych sąsiadów a sędziówka znowu wywinęła numer czyli jakieś zastrzeżenia się znajdą. Nie zmienia to jednak faktu, że pomysł przyznania Marcinowi oraz reszcie ludzi odpowiedzialnych za ten turniej młotka uważam za w pełni zasadny i jak najbardziej na miejscu.

Do Szczecina pojechałem z Demonami - po raz pierwszy grałem rozpiską z zauważalną liczbą Screamerów i muszę przyznać, że ta armia ma moc. Jak cholera konkretnie. I ku mojemu zaskoczeniu nawet za bardzo kości jej nie krzywdzą. Przynajmniej nie tak jak zwykły. Pewnie że nadal można zabić sobie kluczowe jednostki spadając sobie na głowę ale generalnie trzeba mieć duuużo niefarta by móc zrzucać przegraną na kości.  Armia się zrobiła ciut bardziej przewidywalna no i ma dwie jednostki oderwane od rzeczywistości oraz bardzo dobre wsparcie dla nich w postaci Fateweavera. Jedyny problem, że aktualnie rozpiski demonów są równie różnorodne co miniony chaos.

Jednym z ciekawszych momentów turnieju były wyniki 3ciej rudny gier kiedy to okazało się, że wszyscy tegoroczni reprezentanci obecni na imprezie przegrali.
Skark z Bladym Krisem
Raca z b00giem
Piszczu z Michałku
i Vladdi z mną.
Chciałbym napisać, że poziom się wyrównuje i inne tego typu wymysły ale mam wrażenie, że był to raczej przypadek w którym Tzeentch maczał palce by zasiać w nas ziarno wątpliwości. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja była mocno nietypowa więc dlatego o tym wspominam.

Wracają z turnieju uświadomiłem sobie, że chyba to był pierwszy taki świadomy turniej na 6 edycję na którym grałem. Do tej pory ludzie oswajali się z nowymi zasadami próbowali z czym to się wogóle je. Natomiast teraz już było widać, że jest grupa graczy która już trochę na nowych zasadach powalczyła i ma już całkiem dobre wyobrażenie jak to działa i bazują na tej wiedzy składała rozpy i rozkiminiała bitwy. Słowem się dzieje jeśli chodzi o metę turniejową.

A ciąg dalszy jej rozwoju już niedługo w Koszalinie - gdzie już teraz gorąco zapraszam. Co prawda jeszcze tam nie byłem ale się wybieram sprawdzić bo zasłyszane opinię mówią, że zdecydowanie warto.

3 komentarze:

  1. Młotek będzie jeśli Marcin przyjedzie na DMP ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. https://plus.google.com/photos/101648303629225796423/albums/5807378846490642481

    OdpowiedzUsuń