Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ukochana firma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ukochana firma. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 22 maja 2014
Obowiązkowe marudzenie
Z etapu plotek dość płynnie przeszliśmy do etapu wycieków. Tu jakieś ukradkowe zdjęcie tu jakieś cykl na temat kart mocy i jakoś coraz więcej pewników mamy z nowej - 7 już edycji czterdziestki. I każdy z tych nowych materiałów jest komentowany oraz konfrontowany z innymi plotkami. Czasami może to prowadzić do dość interesujących odkryć, że coś tu się kupy nie trzyma co wcale nie oznacza, że plotki są złe. Po prostu taki system.
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
środa, 26 marca 2014
Tłumaczenie się
Szczerze mówiąc
już mnie męczy trochę ciągłe tłumaczenie się, czemu tak rzadko coś się pojawia
tutaj na tym blogu. Chciałbym napisać, że to wina Micha, bo w przeszłości
zdarzało mu się coś skrobnąć teraz zdecydowanie rzadziej, ale i tak dokłada
poważną cegłę (złośliwi powiedzieliby – pustaka) w postaci podcasta, więc
narzekać przynajmniej za bardzo nie zamierzam. Zwłaszcza, że mam doskonale
świadomość, z jakim dylematami patrząc na zegarek musi się zmagać.
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
poniedziałek, 17 marca 2014
Zaginione słowo
Nie. Ta notka nie będzie o World Bearersach choć na pewno można powiedzieć, że jest sponsorowana przez 8-mio ramienną gwiazdę. Będzie bowiem o demonach i jednej konkretnej jednostce czyli Exalted Flamer of Tzeentch.
Etykiety:
kodeksy,
nowości GW,
ukochana firma
piątek, 21 lutego 2014
Kopie w dłoń
- Kur... ale się w Tobie zajeb..em.
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
środa, 15 stycznia 2014
Ot ci ciekawostka...
W normalnych warunkach czasowych punkt zaczepienia tej notki nie zasłużyłby na osobny wpis a jedynie na wzmiankę na fejsie lub nawet jedynie przy browarze. Jednak 70 demonetek oczekujących na malowanie bardzo skutecznie zrewidowały moje plany powiązane z każdą wolną chwilą więc niczym ten tonący brzytwy się chwytam. I biorę obrazki dorzucam 3 zdania i notka jest.
Etykiety:
ciekawsotka,
ukochana firma
piątek, 3 stycznia 2014
Jest źle i będzie jeszcze gorzej...
Nowy rok już na dobre się rozgościł i co niektórzy mnie w to wliczając byli już np. w pracy co nie pomaga w jakimś pozytywnym spojrzeniu w przyszłość. Natomiast jeśli chodzi o nasze ukochane hobby to jest jeszcze gorzej. Grudzień mnie po prostu zmęczył. Przeżyłem cały ten adwentowy maraton karty kredytowej. Kupiłem to co uznałem za stosowne - czyli niewiele - o reszcie przeczytałem w necie i tyle.
No i pewnego razu dumny z swojej postawy i tego że udaje mi się w moim wieku pozostać na bieżąco przeczytałem pogłoski o 7 edycji. A może o 6.5. Źródło plotki do końca nie wie o czym wie ale jego wiedza jest o tyle warta zainteresowania bo podobno ma jedną z większych sprawdzalności.
Przeraziło mnie to i przerosło.
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
piątek, 27 grudnia 2013
Punkty i hajs
Na ostatnim lokalu w Poznaniu czyli tamtejszej świątecznej drużynówce gwiazdą dnia był Be'lakor, co było łatwe do przewidzenia, bowiem czas akcji zbiegł się z premierą datslate'a gdzie został opisany. No i podczas analizy jego dokonań i możliwości pojawił się m. in. temat modelu i jego ceny.
Etykiety:
ukochana firma
środa, 27 listopada 2013
Nadążacie jeszcze??
Bo ja chyba tak średnio.
Od ostatniego czyli wrześniowego kodeksu Space Marines mieliśmy teoretycznie chwilę oddechu dla mety gry i portfeli. Niby tak ale w tzw międzyczasie dostaliśmy:
Suplement Imperial Fistów.
Suplement Iron Handsów
Kodeks Siostrzyczek
Kodeks Inkwizycji
A już za chwilę będą kolejne dodataki z fortyfikacjami oraz super heavy. Jakieś ciekawostki jak dodatki z cyklu Warzone do Apokalispy omijamy szerokim łukiem.
Etykiety:
kodeksy,
nowości GW,
ukochana firma
wtorek, 22 października 2013
Too fast (?), too furious ('bout money)
Emeryt na forum Glorii Victis sprowokował dyskusję pytając czy obecne tempo wydawnicze zarzucone przez Games Workshop nie jest zbyt duże? I tak pomyślałem sobie że skrobnę kilka słów zwłaszcza, że o podobnej tematyce chciałem już pisać od dłuższego czasu. No i przy okazji dam sobie jeszcze chwilę na czytanie deksu siostrzyczek zanim o nim coś napiszę.
Etykiety:
kodeksy,
myśli ulotne,
scena turniejowa,
ukochana firma
wtorek, 13 sierpnia 2013
Rogaci przed lojalnymi
I po ETC.
Myślę, że z Michem w najbliższych dniach będziemy się rozliczali z imprezą patrząc na nią z każdej możliwej strony wykorzystując zarówno słowo pisane jak i mówione. Jednak za nim się ogarniemy chwila minie więc musicie się uzbroić w jeszcze trochę cierpliwości.
A w tak zwanym międzyczasie ściągnąłem previewu najnowszego suplementu czyli Black Legionu. I przeglądając te kilka stron na krzyż zastanawiałem się co można zrobić z chaosem by był ciekawszy niż w tej chwili. I by wystawianie marinsów w tej armii nabrało sensu. A nie wyłącznie kultystów których jedynym plusem jest cena. I szczerze mówiąc jeśli przyjąć ograniczenie dwóch stron (bo tyle zajmują zasady w tych dodatkach) na program naprawczy na krucjaty 14+ to nie ma żadnego pomysłu co z tym począć. Może opcja przesunięcia w jakiś sposób terminatorów do troopsów. Potanienie (nierealne) marinsów?
Niestety obawiam się, że dostaniemy tabelkę z traitami plus kilka bardziej lub bardziej przeszacowanymi przedmiatów i niewiele więcej. Przynajmniej z rzeczy wpływających na to co będziemy oglądali na stołach. Niestety.
Ale i tak mój wewnętrzny fanboju gdzieś w środku modli się do wszystkich bogów chaosu bym się mylił. A całość zagadki podobno rozwiąże się 17.08 i do tej daty nadzieja nie umrze.
Myślę, że z Michem w najbliższych dniach będziemy się rozliczali z imprezą patrząc na nią z każdej możliwej strony wykorzystując zarówno słowo pisane jak i mówione. Jednak za nim się ogarniemy chwila minie więc musicie się uzbroić w jeszcze trochę cierpliwości.
A w tak zwanym międzyczasie ściągnąłem previewu najnowszego suplementu czyli Black Legionu. I przeglądając te kilka stron na krzyż zastanawiałem się co można zrobić z chaosem by był ciekawszy niż w tej chwili. I by wystawianie marinsów w tej armii nabrało sensu. A nie wyłącznie kultystów których jedynym plusem jest cena. I szczerze mówiąc jeśli przyjąć ograniczenie dwóch stron (bo tyle zajmują zasady w tych dodatkach) na program naprawczy na krucjaty 14+ to nie ma żadnego pomysłu co z tym począć. Może opcja przesunięcia w jakiś sposób terminatorów do troopsów. Potanienie (nierealne) marinsów?
Niestety obawiam się, że dostaniemy tabelkę z traitami plus kilka bardziej lub bardziej przeszacowanymi przedmiatów i niewiele więcej. Przynajmniej z rzeczy wpływających na to co będziemy oglądali na stołach. Niestety.
Ale i tak mój wewnętrzny fanboju gdzieś w środku modli się do wszystkich bogów chaosu bym się mylił. A całość zagadki podobno rozwiąże się 17.08 i do tej daty nadzieja nie umrze.
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
czwartek, 1 sierpnia 2013
Suplementy diety
Kiedy GW zbliżało się do 4 kodeksu w pół roku wszyscy zaczęli się pomału niepokoić co oni planują bo w tym tempie to podręczniki do wydawania skończą się w jakieś 18 miesięcy. No ich ostatnie publikacje wyjaśniły tę zagadkę. Nasza ulubiona firma będzie nas raczyć dodatkami pokroju tego o Farsight'cie czy o fanklubie wraith-konstruktów.
I o ile ostatnie kodeksy wywołują raczej pozytywne odczucia o tyle dodatki do nich budzą już zdecydowanie więcej kontowersji. Choćby z względu na cenę bo za taką, równą pełnemu podręcznikowi dostajemy zauważalnie mniej zawartości. No i jeszcze mniej zasad, bo dla niektórych tylko to się liczy. Rzeczywiście 30 funtów za dwie strony z nowymi przedmiotami i warlord traitami to nie jest najlepszy deal.
Tyle, że GW nie robi tej gry a już zwłaszcza tych dodatków dla graczy turniejowych. I im szybciej to człowiek zaakceptuje tym mniej stresujące dla niego będzie to hobby. Dla mnie osobiście nie jest problemem, że w tych suplementach nie ma stada nowych jednostek i trzech alternatywnych FOCów cieszę się, że w ogóle są. I coś nowego wnoszą. Będzie trochę więcej różnorodności i trochę więcej pokus by zagrać jakiś nietypowy scenariusz. Mi osobiście bardzo podoba się styl dodatków Forgeworldu z cyklu Imperial Armour gdzie jest spory nacisk położony na historię świata przedstawionego i to z niej wszystko wynika. I tu widać pewną inspirację GW ziomami z FW
Natomiast irytuje mnie wydanie elektroniczne zawierając w formatach ebookowych niedoróbki które mocno psują finalne wrażenie. Jednak mam nadzieję, że pierwsze śliwki robaczywki i w kolejne edycje będą już lepiej ogarnięte. I najlepiej gdyby ten plan zaczął się ziszczać już od kolejnej pozycji czyli (podobno) Black Legionu.
Natomiast to co na pewno nie wypali przy jego premierze to synchronizacja pomiędzy wersją papierową a cyfrową. Bo ta druga ma być w sierpniu a ta pierwsza najwcześniej w październiku. I to jest dla mnie na maksa irytujące. Chce mieć to na półce i chce mieć to w momencie premiery. I jeśli nie zamierzam, bo nie zamierzam, kupować obu wersji to z czegoś będę musiał zrezygnować. I to jest po prostu słabe. I co gorsza nie wierzę, że GW o tym nie wie. Po prostu pojechali nisko i po bandzie.
Inna sprawa, że dla mnie na szczęście jest to jedyne irytujące zagranie GW od momentu premiery 6 edycji.
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
poniedziałek, 15 lipca 2013
Cyfrowa rewolucja na pełen gwizdek.
Starzeje się, chyba.
Odkąd Games Workshop odkryło, ale tak na serio odkryło - w sensie różna platformy i formaty itp., cyfrowe możliwości publikacji to coraz trudniej za nimi nadążyć. I osobiście mam coraz częstsze poczucie, że część rzeczy mi umyka - takie tempo sobie narzucili. I umyka nie w sensie ich treści czy zawartości ale nawet jeśli chodzi o sam fakt, że takie rzeczy istnieją.
Wydają bowiem ostatnio wszystko. Nowe podręczniki (np. Apokalipsa). Kodeksy. Dodatki do nich. Misje do nich (seria Altar of War). Już wydane ale obowiązujące podręczniki (Podstawka). I inne pierdoły dla najwierniejszych spośród największych fanów . Ciekawe czy oni sami ogarniają to co wysyłają pod postacią zer i jedynek w świat?
Szczerze mówiąc w przypadku podręczników a już zwłaszcza kodeksów nie jestem fanem cyfrowych wersji. Nie ma to jak fizyczna książka na półce i wizyta w toalecie. Bo w końcu gdzieś te rozpiski trzeba składać. Pewnie, że iPada też można tam zabrać ale jednak to już nie to samo. Może zatem brakuje mi trochę motywacji by próbować za tym nadążyć bo i tak ta wiedza średnio się przełoży na moją listę zakupów.
I tu chyba dochodzimy do sedna całej tej rewolucji czyli hajsu. A ten jak każdy ziom wie musi się zgadzać. A GW bardzo lubi gdy powyższe stwierdzenie jest prawdziwe więc nie dziwne, że jak już odkryli potencjalną żyłę złota to ustawili kopalnie z każdej strony i trzy na środku. I kasują za wszystko jak za świeże bułeczki. A że z tą świeżością, jak i tym czy to w ogóle jest bułka czy bułka tarta to już różnie bywa. No ale w końcu póki się kręci póty:
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
czwartek, 30 maja 2013
Podcast r 33 Zdjęcie z Marinsem (pre-heresy)
Dziś proponujemy Wam drodzy słuchacze kolejną odsłonę cyklu 'odcinamy kupony od jednej wycieczki' tyle, że w wersji audio czyli podcast o Horus Heresy Weekender. Nie da się ukryć, że parę rzeczy o których już przeczytaliście będzie można teraz usłyszeć ale też pojawia się kilka wątków o których wcześniej nie wspominałem. Zatem warto.
A jakby komuś było nadal mało to mam dobrą wiadomość z chłopakami z Warptalka uzgadniamy termin nagrania więc niedługo pewnie wezmą mnie na spytki i będzie jeszcze więcej materiału o imprezie. I mam przeczucie, że będą oni zadawali pytania z trochę innej strony więc nawet dla tych którzy przebraną przez poniższe nagranie i tak WT będzie zawierał nowe sprawy. Zatem do usłyszenia :)
Podcast r 33 Zdjęcie z Marinsem (pre-heresy)
Parę zdjęć uzupełniających audio znajdziecie tutaj.
Etykiety:
black library,
Michu,
podcast,
relacje,
ukochana firma
niedziela, 26 maja 2013
Czy ja już tego nie czytałem?
No i się zaczęło.
Znowu.
Mam wrażenie, że nasze środowisko, w sensie graczy Warhammera, jak każde inne ma jakieś swoje rytuały oraz cykle. No i oczywiście tematy bumerang. I jednym z nich, które zawsze wywołują emocje, i który regularnie się pojawia na szczycie listy postów nieprzeczytanych jest, nazwijmy to, Ogólna Ocena Aktualnej Kondycji Games Workshop. Czyli narzekanie jak to zły szeryf z Nottingham podle łupi z naszych ciężko zdobytych pieniędzy. A Robin Hooda podobno nie widać.Co oczywiście jest bzdurą.
Wystarczy wejść na kickstartera i zobaczyć ilu jest kandydatów do roli obrońcy przed złym szeryfem. Wystarczy wejść na blogi ogólnobitewniakowe, przejrzeć na nich linki i reklamy by zobaczyć, ile firm już okrzepło na tym rynku z swoimi produktami. Jest masa alternatyw dla gier GW, w różnych skalach, w różnych światach, o różnych zasadach. Często te gry, delikatnie rzecz ujmując, nie ustępują niczym tym z młotkiem w logo, by nie powiedzieć, że biją je takowym po głowie.
Jeśli ktoś naprawdę niekomfortowo czuje się w pobliżu logo GW, spodziewając się ataku na portfel podczas samego przeglądania ich strony, to naprawdę dawno minęły czasy pustyni alternatyw. Wydaje mi się, że teraz wokół GW rozpościera się kreatywna dżungla, w której łatwo jest się zgubić i zatracić - tyle tego jest.
Ale jest też inny typ graczy - taki jak ja. Patrzę na te różne systemy i widzę rozwiązania, modele i inne smaczki które mi się podobają. Czasami wręcz szokują swoją prze-zajefajnością. Ale i tak każdą rozmowę na ich temat kończę stwierdzeniem - "Bardzo fajna ta gra. Serio. Ma tylko jedną wadę - nie jest 40stką"
I koniec.
Niektórzy są po prostu nie uleczalnie chorzy na ten świat i pomimo, że mają pewność, a nie tylko podejrzenia, że trawa za górką jest bardziej zielona to i tak zostają tu gdzie są, bo ta pożółkła trawa jest TĄ trawą.
Pewnie, że wolałbym by figurki były tanie, a kodeksy za darmo.
I FAQi z nieba spadały w droppodach.
Ale wiem, że tak nie będzie i nauczyłem się z tym żyć i jest to jedyne, co można z tym zrobić, oprócz oczywiście trafienia szóstki w totka. Nie ma zamiaru narzekać na GW, bo apetyt dostosowuje do możliwości.
Doceniam jakość modeli i kodeksów. Balans, który trzymają w 6 edycji. Tempo wydawnicze. Naprawdę, wiele rzeczy zmieniło się na plus. Jest przepaść między tym co się kupowało parę lat temu wchodząc w to hobby a tym co się kupuje teraz, to jest przepaść. A, że trzeba za to zapłacić to normalne - tak to działa w kapitalizmie. I nikt nikogo nie trzyma na muszce boltera. Jak ktoś woli płacić mniej - Google są otwarte.
Etykiety:
ukochana firma,
z życia for
poniedziałek, 20 maja 2013
Weekend z herezją jeszcze na gorąco
Szczerze mówiąc wyjazd na Horus Heresy Weekender i wizyta w Warhammer World były dla mnie wydarzeniem na tyle epickim, że nie do końca wiem jaką formę relacji wybrać. Najchętniej zdecydował się na każdą, czyli i notka, i podcast, i coś jeszcze. Póki co mam silną potrzebę by naskrobię cokolwiek na gorąco. A potem się zobaczy i pewnie rozwinę tą notkę np. w wersji audio. Oczywiście z wielką pomocą Micha.
Zatem, krótko i zwięźle - warto było. I to nie na zasadzie ee-ee no było okeeej tylko, "Wow that was awesome!". Cytując poznanego amerykanina który swój bilet lotniczy sfinansował z sprzedaży monety pamiętającej Nerona. Tak, cesarza rzymskiego, nie jakiegoś weteran sierżanta. I to daje dobry obraz na zjazd jakich geeków udało mi się trafić.
Jednak impreza była organizowana przez firmy które mają zarabiać i chęć takowego było widać od samego początku. Zanim trafiłem gdziekolwiek wylądowałem w kolejce do punktu handlowego gdzie m. in. za jedyne 30 funtów można było kupić limitowaną antologię mająco pewnie z sto i kilkanaście stron (nie wiem dokładnie ile bo swojej nie odfoliowałem jeszcze). Książka ukazała się w 1000 egzemplarzy i każdy (z tak na oko 250 uczestników) mógł kupić jeden. I dopiero drugiego dnia o 12 sprzedawali resztę. Gdy przyszedłem o 12.13 byłem spóźniony 5 minut. Przynajmniej tak ktoś z obsługi mi powiedział. Dla mnie to wyglądało jakby tej drugiej partii nigdy nie było. Cisza i spokój. Zatem nie tylko BL czy FW zarabiają na takich imprezach. Są i hobbyści którzy potrafią zgarnąć parę groszy na tej zabawie i to wyłącznie korzystając z faktu bycia o właściwym czasie we właściwym miejscu. Model Fulgrima który miał swoją premierę na imprezie również, za sprawą nikłego nakładu skończył się w 5 czy 10 minut. Co najśmieszniejsze całość się rozeszła jeszcze przed oficjalnym startem eventu. Podobno w sobotę wieczorem na eBay'u doszedł do 220 funtów a to jeszcze nie był koniec aukcji. Przy czym należy pamiętać, że on nie jest limitowany - po prostu ktoś był niecierpliwy.
Hobbyści hobbystom zgotowali ten los ;).
Nie zmienia to faktu, że ilość pokus dla kogoś chorującego na Herezję była na stoisku trudna do wytrzymania i szczerze mówiąc nie wiem czy komukolwiek tam udało się oprzeć przed jakimś zakupem. Na moje szczęście FW wystawił jedynie najnowsze figurki resztę można było zamówić co utrudniało kompulsywne zakupy oraz ratowało sytuacje.
Ale nie tylko handlem ta impreza stała bo drugim biegunem był spotkania z twórcami czyli autorami, rysownikami, rzeźbiarzami i innymi osobami odpowiedzialnymi za mityczną własność intelektualną. W jednej sali odbywały się seminaria trwające godzinę z 15 minutową przerwą do kolejnego przez praktycznie cały czas a w dwóch kolejnych salach można było porozmawiać odpowiednio z rysownikami i rzeźbiarzami. I z tych rozmów np. wiem o co chodzi z tymi dwoma pozami Fulgrima i że na tą chwilę publikacja tej drugiej wcale nie jest pewna. Niestety. Zresztą Angron też ma drugą wersje ale uznano, że nie różni się na tyle by była warta upublicznienia. Przy okazji dowiedziałem się, że każdy primarcha to około 4 miesięcy rzeźbienia. No i dyskusja z jaką bronią ma być szef 3 legionu była długa i nie łatwa.
Dużo ciekawostek można było usłyszeć, zresztą od nich się zaczęła cała impreza. Pierwsze seminarium pt "Orgins of Heresy" mogło być dla niektórych obrazoburcze - np. stwierdzenie, że cała idea herezji powstała po to by zapełnić narożnik jakiejś strony do dodatku do Rogue Tradera do końca. Tak chłopaki mają dystans do tego co robią. Ale z drugiej strony było widać pasje kiedy np. opowiadali o tym jak primarchowie są definiowani przez to którego z swoich braci spotkali pierwszego. I jak do tego doszło. I właśnie jedną z największy wartości dla mnie tej całej wycieczki było możliwość usłyszenia o co tym ludziom chodziło gdy robili to tak a nie inaczej, albo gdy opisali to w ten a nie inny sposób. I np. dlaczego robiąc swoje ilustracje nie używają 3d choć oszczędziło by to mnóstwo czasu. Bo uznają, że old-schoolowy wygląd tych schematycznych obrazów jest najważniejszy.
Dużo oglądania, dużo słuchania, dużo rozmów, dużo zajaranych tematem ludzi. Słowem dużo herezji w każdym wydaniu. Bardzo dużo. Może polecę po bandzie z patosem ale to był magiczny weekend dla mnie. Moje podejście do hobby uległo sporem odświeżeniu i rewizji. No i już sobie obiecałem, że jeśli za rok powtórzą (a takie są plany) to wrócę tam. Może nawet z własną armią ;)
Przepraszam za chaos w tej notce ale taki urok pisania na gorąco w dodatku będąc wywróconym na lewą stronę po dość męczącej podróży. Ale po prostu uznałem, że im wcześniej tym lepiej a że na jednym wpisie pewnie się nie skończy to odrobiona nieuporządkowania myśli aż tak nie będzie przeszkadzać.
I jeszcze o Warhammer World zamierzam coś wspomnieć...
Etykiety:
black library,
nowości GW,
relacje,
ukochana firma
środa, 15 maja 2013
Pochwalę się...
.. a co.
Jak już można się domyślić po obrazku w połączeniu z tytułem, będę tam. W końcu nie samymi turniejami człowiek żyje i czasami nawet hobbystycznie warto się "odchamić". Zatem spotkam autorów i rzeźbiarzy pogadam z bandą psychopatów i innych nerdów i wystawię się na masę pokus jeśli chodzi o zakupy. Taki Fulgrim już mi chodzi po głowie.
Kroją mi się w tym roku dwa wyjazdy związane z 40stką które mogą stać się dla mnie kultowe. Ale nie uprzedzając faktów i bez dywagacji przyznam się, że na myśl o najbliższym weekendzie ciesze się jak dziecko które napisało swój pierwszy list do Mikołaja. Nie do końca wiem czego się spodziewać i jak to w rzeczywistości będzie wyglądać ale mam nadzieję, że będzie czad i ogień w szopie.
Oczywiście planuje jakąś obszerną relacje po powrocie. Natomiast jeśli wifi i inne wiatry warpu pozwolą to na bieżąco raz po raz jakieś 'tysiąc słów' na fejsa wrzucę. Zatem, jak to się mówi, stay-tuned.
Etykiety:
black library,
ładne,
ukochana firma,
zagranica
piątek, 12 kwietnia 2013
Dla większego ...
GW nie zwalnia.
Jeszcze z Michem nie przerobiliśmy demonów a tu kolejny kodeks zdążył się ukazać. Na szczęście podobno od przybytku głowa nie boli i szczerze mówiąc wolę mieć zaległości niż tworzyć posty o kolejnych plotkach o plotkach. Zresztą nie tylko my nie nadążamy bo widzę, że na BoLS'ie właśnie dopiero co wzięli na tapetę HQ.
Demoniczne.
Takie tempo boli za to portfel - biorąc pod uwagę je oraz aktualne ceny podręczników to od początku roku można było na nie wydać już 450 plnów. Nie mało. Ale zakładam, że nie wszyscy są takim entuzjastami by kupować książkę o każdej kolejnej armii i wtedy mają jeden problem mniej.
No ale do rzeczy.
Tau mi się podobają i to bardzo. Zarówno wizualnie i po pobieżnym przejrzeniu zasad.
Nowe modele poza fruwajkami, które są po prostu średnie, są bardzo przyzwoite. A nowe brodki i suit-suitów są obłędne. Wielkie z wieloma lufami i dynamiczne. Jedynie macki trzeba dodać w własnym zakresie ;). Człowiek ogłada te foty i coraz głupsze myślli zaczynają się kręcić mu po głowie. A dodatkowo alianci obniżają próg wejścia w realizację tych "głupot".
A nie da się ukryć, że zasady dodatkowo pogłębiają kryzys silnej woli. Tau zawsze mi się kojarzyli z strzelaniem na każdą okazję. I o ile inne armie jak nie wiedziały czym w to rzucić zawsze mogły to zaszarżować tak rybiogłowi działali wg schematu "nie ta lufa - inna lufa". I to wrażenie mi się po przejrzeniu deksu pogłębia. Mnóstwo broni, dron i innych zaba... ups "systemów" które mają jeden wspólny cel udowodnić przeciwnikowi "szuting jest nasz".
Trudno mi ocenić armię po kilku godzinach wertowania jej kodeksu i przeczytaniu kilku rozp na forach ale na pierwszy rzut oka wydaje się, że wpisuje się dość dobrze w obecnie przyjęty standard mocy. Czyli kolejni Necroni to nie są ale z pozostałymi rozpami z podręczników w twardych oprawach powinni grać na równym poziomie. A może nawet ciut lepiej.
Wydaje się, że jesteśmy świadkami nowego rozdziału w historii GW i to nie tylko z względu na częstotliwość zarzucania nas podręcznikami. Mam wrażenie, że dostaliśmy kolejny kodeks który trzyma się kupy nie tylko wewnętrznie ale również, co trudniejsze, z swoimi poprzednikami. No i wydaje się skrywać więcej niż jedną rozpiskę.
Ale to wydaje się - a jak to będzie wyglądało w rzeczywistości to dowiemy się w najbliższych miesiącach.
Etykiety:
kodeksy,
nowości GW,
ukochana firma
poniedziałek, 25 lutego 2013
Bijąc pokłony o grywalne demony
Nie mogę powiedzieć, bym aktualnymi demonami rozegrał szczególnie wiele bitew. Myślę, że znalazłoby się parę osób które ma ich na koncie sporo więcej. Jednak "kilka" ich było i za każdym (no prawie) razem moi przeciwnicy się dziwili, że mam tylko 15 płaszczek. Przyznam się bez bicia, że były momenty kiedy im w tym zdziwieniu w sposób niemy towarzyszyłem.
Oczywiście mógłbym wymyślać, że było to częścią jakiejś większej strategii dzięki której moje rozpiski nabierały bardziej uniwersalnego wymiaru ale głównym powodem dla którego miałem stosunkową niewielką liczbę płaszczek była niewiara. Niewiara w to, że te zasady demonów a już zwłaszcza screamerów długo się utrzymają. Pewnie, że z GK w końcu piątej edycji zdecydowanie dłużej się męczyliśmy ale tam sprawa była ciut bardziej skomplikowana i moc armii był wypadkową wielu czynników.
A demony? Proste.
Wyszły modele - trzeba było sprzedać - zrobili update i gracze dostali na twarz jakiś horror.
Ale przyznam się bez bicia, że bardziej spodziewałem się poprawek w jakimś FAQ'u a nie w kompletnie nowym podręczniku. Ale oczywiście wolę tą drugą opcję. Demony poza Tzeentch Power nie miały zbyt wielu opcji więc były armią mocno dwubiegunową. W momencie utraty jednostek z White Dwarfa wróciłby do swojego przytulnego lochu. A tak jest szansa, że otrzymamy nową jakość i choć armia na szczęście straci na mocy to nadal będzie grywalna.
Jeśli uda jej się wpasować siłą i mocą gdzieś w okolice poprzednich które wyszły w sztywnej oprawie to będę pod wrażeniem konsekwencji GW. Ale szczególnie zaskoczony nie będę bo i tak największe wrażenie robi na mnie częstotliwość z jaką otrzymujemy nowe publikacje. Aż ciężko się z recenzjami wyrobić. Ale planujemy nadrobić w formacie audio - może się uda...
Tylko tego Demonic Assaultu żal....
Etykiety:
nowości GW,
ukochana firma
środa, 23 stycznia 2013
Dwie refleksje po nowych faq'ach
W zeszłym tygodniu, całkiem niespodziewanie, Games Workshop uraczyło nas nowymi FAQ'ami do ulubionej gry. Przy tej okazji chyba pobili swój prywatny rekord bo Dark Angele którzy premierę swojego nowego podręcznika mieli raptem parę dni wcześniej także się załapali na prywatnego pdf'a. Mogłoby się wydawać, że GW zaczęło łapać o co chodzi z tymi erratami i klaryfikacjami.
Ale, tu się pojawia pierwsza z moich refleksji, że chyba ktoś w centrali odkrył, iż w tych całych faqach można nie tylko wyjaśniać zasady ale także je zmieniać. I jeśli przy okazji coś się wyrówna i zbalansuje to fajnie a jak nie to trudno natomiast ważne jest by się modele sprzedały. Bo szczerze mówiąc nie umiem sobie inaczej wytłumaczyć zmiany pozwalającej już 5 Noise Marinsom brać Blastmastera. Nagle, może niewiele, ale zawsze trochę zyskali na atrakcyjności zatem pojawia się szansa, że ten ich nowy status pozytywnie przełoży się na finanse.
Druga z refleksji jest mniej globalna bo dotyczy naszego poletka, a konkretnie pkzetów a jeszcze konkretniej dyskusji o wybuchających necrońskich rogalach i ich wkładce. Przyznam się szczerze, że od samego początku było dla mnie oczywiste, że ta ostatnia nie podlega normalnym zasadom wybuchającego, latającego transportu. I nie do końca zrozumiałem jak to się stało, że zapis był jaki był, czyli że zasada Crash & Burn obowiązuje tostery. I choć rozumiem, że trzymanie się podręcznika na dłuższą metę jest pewnie najlepszym, a na pewno, najbezpieczniejszym rozwiązaniem to jednak trzeba czasami wyczuć kiedy odpuścić i wybrać rozwiązanie po prostu zgodne z duchem gry. I ta sytuacja ż się prosiła o takowe. I pewnie nikt niezależenie co uważała wcześniej nie jest zaskoczony zapisem z FAQa.
To tyle o ostatniej twórczości GW bo jednak przedostatnia czyli kodeks Dark Angeli bardziej mnie pasjonuje i to ona mi ostatnio chodzi po głowie w te i nazad.
Jak coś wydrepcze to dam znać.
Etykiety:
nowości GW,
scena turniejowa,
ukochana firma,
zasady
środa, 9 stycznia 2013
Ile kosztuje bycie Heretykiem?
Do tej pory jakoś nie szczególnie zawracałem sobie głowę wydana przez Forgeworld Herezja Horusa, tzn. przeczytałem jakieś recenzje podręcznika a jedna nawet wysłuchałem ale poza tym ograniczyłem się do sprawdzenia ile to kosztuje. No i nie będę ukrywał, że cena 70 funtów za jedną książkę mnie odrzuciła trochę. Logiczną konsekwencją więc było, że do figurek, poza co bardziej efektownymi zdjęciami, już nie dotarłem.
Ale ostatnio coś mnie ruszyło i stwierdziłem, że przyjrze się, tak z ciekawości ile by kosztowała taka tyci-tyci armijka która by mi się po prostu podobała. Podobała w sensie wizualnym. Limit punktowy ustawiłem sobie minimalny jaki polecają twórcy dodatku czyli 1500. Pomysł był prosty - chciałem mieć po trochu wszystkiego czyli jakiś antyczny czołg, dreda, jetbajki, rakietowych marinsow jakieś nietypowe bronie i oczywiście terminatorów. Z takich cudów jak jakiś latacz, czy inne platformy wsparcia przy minimalistycznym podejściu do punktów musiałem zrezygnować. Z racji, ze totalnie nie wiem z czym to się je to sobie odpuściłem co bardziej skomplikowaną rozkmine i ograniczyłem się do nadania mojej rozpisce jedynie odrobiny sensu. No i oto co mi wyszło:
HQ
Szef na jetbajku PF tarcza
Troops
Tactical Squad [10] Power Fist Artifiszierka
Assault Squad [10] Clawy, 2 Power Weapony (Siekiery !!)
Legion Tactical Support Squad [5] (4 Volkait Caliver)
Elites
Terminators [5] Reaper Cannon, Chain Fist
Contemptor
FA
Jetbikes [3]
HS
Land Raider
Zatem cel osiągnięty - jest wszystkiego po trochu. Armia jak najbardziej godna battle reportu w White Dwarfie. Zatem czas by przejść do meritum czyli ile to wszystko kosztuje. No to lecimy z listą zakupów:
Szef na motorze PF tarcza 25
Tactical Squad PF AA 57
Assault Squad LC, 2 PW 66
Legion Tactical Support Squad 34 Terminators RC ChF 61
Contemtor 46 Jetbikes 70 Land Raider 65 Weapon Pack 20
Razem 444 funtów
Trzeba przyznać ze suma robi wrażenie. I choć wydaje mi się że te ceny są wysokie nawet dla ludzi którzy zarabiają w krajach bogatszych niż nasz to pewnie i tak herezja się nieźle sprzedaje. Bo jak pokazały książki o niej z Black Library to fanów wydarzeń z 30 millenium nie brakuje. I często potrafią odłożyć rozum na półkę i dać się ponieść bodźcom wizualnym. Choć szczerze mówiąc, wydaje mi się, że akurat taka łatwość to w ogóle warunek konieczny do wejścia w to hobby.
Etykiety:
ładne,
ukochana firma
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















