Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczość fanowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczość fanowska. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 marca 2014
Trailer nr 2
Na szybko i na ostatnią chwilę zmontowałem trailer nr 2 tegorocznej Wojny Światów.
Etykiety:
scena turniejowa,
twórczość fanowska
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Dla zmęczonych ripkami
W sumie ta notka to takie swoiste przyznanie do grzechu zaniechania. Na szczęście jego finał zdecydowanie wpada do tej samej kategorii co zakończenia komedii romantycznych. Mam więc happy end. A odpowiedź na oczywiste w tym momencie pytanie o co w ogóle chodzi brzmi o trójmiejską kampanie Kill Team.
Etykiety:
ciekawsotka,
scena turniejowa,
twórczość fanowska
środa, 22 stycznia 2014
Formaty
Natomiast nie da się ukryć, że tempo nadal jest zabójcze dla sporej części z nas. W styczniu dostaliśmy Tyranidy potem ich ultrasowych pogromców (z fruwajkami w infiltracji) a teraz czekamy na kolejny dodatek opowiadający o pierwszym etapie ataku floty tyranidzkiej na planetę. Słowem nadal się dzieje i chyba czas oswajać się z myślą, że to tak na dłużej.
Etykiety:
myśli ulotne,
scena turniejowa,
twórczość fanowska
piątek, 26 kwietnia 2013
Historia Co Miesiąc
Nadaje Michu. Trochę mi zajęła ta recenzja i do końca nie wiem czy to wpłynęło pozytywnie na jej jakość czy wręcz przeciwnie - w końcu to jak z winem, czasem wyjdzie ocet. Chciałem też mieć w ręce wydanie papierowe, którego premiera miała miejsce w ostatni weekend, gdyż miałem przeczucie, że będzie zdecydowanie lepiej się czytało. I miałem rację. O powodach tego przeczytacie poniżej - zapraszam do recenzji pierwszej antologii opowiadań Story of the Month.
Idea Story of the Month jest Wam zapewne znana, lecz jeśli tak nie jest zachęcam do zapoznania się z wcześniej zamieszczonym tekstem. Jak wspomniałem na wstępie, w ramach DMP znaczny procent graczy miał przyjemność dostać do ręki i to w dodatku na własność, antologię najlepszych opowiadań konkursu. Zawsze podobają mi się takie "fizyczne" przejawy naszego hobby i korzystając z okazji zabezpieczyłem dwie sztuki. Niestety, pierwsze wrażenie z tej fizyczności było nie do końca pozytywne - książeczka jest malutka. Słowo antologia niesie ze sobą wrażenie czegoś pokaźnego, a tutaj istnieje niebezpieczeństwo pomylenia z co grubszą książeczką turniejową. Nie wiem, czy nie warto było poczekać trochę na więcej opowiadań albo pomyśleć nad czymś dodatkowym (więcej grafiki?). Niby szczegół ale dla mnie istotny.
Mała ilość tekstów narzuciła jak przypuszczam wymagania odnośnie formatowania tekstu - z czym wiąże się mój drugi zarzut (spokojnie zaraz przejdziemy do pozytywów). Miejscami, szczególnie przy dłuższych dialogach, przypomina to rozdętą na siłę pracę magisterskiej - a wiem o czym mówię. Takie odstępy utrudniają czytanie, szczególnie wersji elektronicznej. Na szczęście wersja papierowa jest pod tym względem lepsza. Bardzo dobrym pomysłem było dodanie fanowskiej grafiki - całość nabiera wrażenia spójności i nadrzędnego pomysłu.
Co do samej treści, to muszę przyznać, że byłem zaskoczony. Nie śledzę SotM regularnie ale po twórczości fanowskiej można spodziewać się naprawdę wszystkiego - zawsze w tym momencie przypomina mi się to:
Love and Krieg - otchłanie fan-fiction są niezmierzone - tu akurat z lekkim przymrużeniem oka :) Polecam - http://1d4chan.org/wiki/Love_and_Krieg
....wracając do tematu...byłem miło zaskoczony samą treścią opowiadań. Zabierałem się trochę jak do jeża bo akurat te pojedyncze zdania, które wylosowałem na chybił trafił raziły nieco formą stylistyczną. Niemniej uparłem się i było warto. Poziom jest nierówny, w czym akurat nie ma nic zaskakującego zważywszy na konkursową formę, ale za to jest również różnorodność w treści - miłym faktem jest, że nie musimy czytać wyłącznie o spejs marinsach i ich wspaniałych zbrojach. Pełno jest w opowiadaniach krwi, bólu i poczucia beznadziei, czyli tego wszystkiego co tworzy klimat czterdziestki. Brakuje mi może tylko jakiejś humoreski o orkach i grotach czy czegoś podobnie lekkiego, bo czytając kilka tekstów na raz ma się wrażenie chyba zbyt daleko idącej i wszechobecnej powagi. Chociaż z drugiej strony - grimdark.
Myślę. że będę teraz częściej śledził SotM i niech będzie najlepszą pochwałą i zachęta, że przy paru opowiadaniach złapałem się na tym, iż z chęcią czytałbym dalej. Bo cechą wspólną sporej liczby tekstów jest to, że zdają się, lub nawet otwarcie są, ledwie początkiem historii. Przypuszczam, że ograniczenie ilości słów w opowiadaniu jest celowym działaniem ale może taka antologia byłaby okazją aby ci właśnie najlepsi autorzy dostali szansę dopisania dalszych części swoich historii. Tym sposobem rozwiązałby się problem objętości i formatowania tekstu. Chyba pozostaje mi zachęcić do czytania, bo mimo wszystko warto, i pisania bo postulowana objętość sama się nie zrobi. Podsumowałbym antologie w ten sposób - pomysłów tu nie brakuje a warsztat siłą rzeczy będzie coraz lepszy wraz z kolejnymi antologiami. Czego sobie i Wam życzę.
Etykiety:
recenzja,
twórczość fanowska
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Młotki 2k13 - addendum
Nadaje Michu. DMP za nami jak i towarzyszące mu rozdanie Młotków. W tym roku na prośbę Afro i z własnej nieprzymuszonej woli uczestniczyliśmy w zaszczytnym procederze organizowania tych ostatnich. Okazało się, że zajmowało to więcej czasu niż przewidzieliśmy ale dzięki poświęceniu Łysego w nabywaniu młotków (tradycyjnie już firmy TOPEX) i przede wszystkim Biecie, która uratowała sprawę plakietek, udało się wszystko zrobić na czas.
Niestety na miejscu nie wszystek wyszło zgodnie z planem. Przyczyn jest zapewne wiele - obsuwa czasowa, noclegi w różnych miejscach, nie do końca przyjazna obsługa lokalu i zrozumiałe zmęczenie orgów. Innymi słowy - miała być nowa jakość a wyszło jak zwykle. Nie wszystko jednak stracone - poniżej macie zamieszoną prezentację, która miała lecieć w trakcie rozdania i nie poleciała z przyczyn technicznych.
Wyniki głosowanie są podane wraz z wykresami, gdzie jest pokazana ilość głosów oddanych przez poszczególne środowiska na zwycięzcę. Sumować trzeba samemu :) Postanowiłem nie zamieszczać ilości głosów oddanych na innych kandydatów - co za dużo to niezdrowo. Oto i prezentacja a poniżej jeszcze podsumowanie i zwycięzcy w krótszej formie.
Gdyby nie działało to osobny link: PREZENTACJA MŁOTKI 2k13
Głosów oddano ogółem 73. Patrząc na zeszłoroczny ranking to jest to ca. 1/3 ilości aktywnie grających osób (3+ turnieje). Mało? Chyba nie aż tak. Chociaż zadanie na przyszłość to aktywizacja paru środowisk, którym się nie chciało - tak, na Was patrzę Stolico :)
Wyniki to w losowej kolejności:
- Najsympatyczniejszy gracz: Marcin "Karkówa" Kargula
- Naprężniejsze środowisko: Trójmiasto
- Najlepszy sędzia: Marcin "Nathaniel" Sprawka
- Najlepsza strona www: z24cala
- Najlepszy turniej: Fist of Fury
- Największy wkład w Ligę: Zulus
- Najlepsza twórczość fanowska: z24cala
Dziękujemy wszystkim, którzy oddali głosy i gratulujemy zwycięzcom! Bardzo dziękujemy również wszystkim, którzy oddali głosy na nas. Nawet nie potrzebowaliśmy zbytnio oszukiwać przy liczeniu głosów :)
Jeszcze raz dzięki!
P.S. Relacja z DMP oczywiście będzie osobno. Stay in touch!
P.P.S. Nie nie wiemy jak się używa młotka spawalniczego ale wygląda srogo :)
P.P.S. Nie nie wiemy jak się używa młotka spawalniczego ale wygląda srogo :)
Etykiety:
młotki,
relacje,
scena turniejowa,
twórczość fanowska
środa, 10 kwietnia 2013
Story of the Month - antologia vol. 1
Pewnie trochę czasu minie zanim mi albo Michowi (knuje tak, by to był On) uda się napisać recenzję dzieła autorów skupionych wokół inicjatywy Story of the Month. Zwłaszcza, że jak widać, ostatnim czasy, mamy problemy by choćby nadążyć za kodeksami. A, że nie zapowiada się byśmy mieli mieć więcej czasu (co wywołuje refleksje szerszej natury nad zasadnością ciągnięcia niektórych tematów) to mam poczucie że niektóre tematy przeciekają mi przez palce. Postanowiłem, zatem że w taki razie póki co choć dołożę swoją cegiełkę do promocji Antologię opowiadań o której Emeryt chyba już pisał na wszystkich forach w tym kraju. Ale może ktoś jeszcze się nie natknął bądź co gorsze cały czas się waha czy warto ściągnąć.
Nie warto się wahać.
Przynajmniej patrząc na efekt końcowy oraz na te opowiadania które zdążyłem przeczytać.
Zatem warto spróbować, zwłaszcza że to jest wyborna okazja by się przekonać do tej inicjatywy jeśli ktoś jeszcze nie miał czasu bądź przekonania. I na koniec jeszcze przekazuję głos promotorowi całej zabawy Emerytowi:
Z dumą prezentujemy najjaśniejsze perełki wyselekcjonowane z pierwszego roku istnienia Story of the Month.Zapraszamy do ściągniecia naszej antologii opowiadań osadzonych w czterdziestym millenium.
Story of the Month
Czym jest SotM? Zwykłym konkursem? Z całą pewnością nie. Jest to idea. Przez naszą działalność chcemy pokazać, że w Polsce jest wielu zdolnych ludzi potrafiących pisać opowiadania. Świat Warhammera 40.000 jest naszym hobby, pasją i czymś, czemu poświęcamy dużą część naszego życia. Dzięki Story of the Month dajemy innym możliwość wczucia się w twórców tego świata, którzy mogą dodać do niego barwne historie i postacie nie ustępujące nawet na krok tym stworzonym przez autorów ze stajni Black Library. Tym właśnie jest Story of the Month - możliwością tworzenia, ekspresji. Szansą na wykazanie się kunsztem pisarskim dla absolutnie każdego.Jeśli opowiadania zamieszczone w antologii Cię zainteresują, zachęcamy do zapoznania się z resztą prac, które możesz ściągnąć na stronie SotMNo i oczywiście jeśli czujesz się na siłach, spróbuj wystartować w kolejnej edycji naszego konkursu - prócz wiecznej chwały czekają również nagrody książkowe od Fabryki Słów i Paradoksu. Zarejestruj się na największym w Polsce forum o Warhammerze 40.000 - Gloria Victis i pisz śmiało!Idąc z duchem czasu zachęcamy też do polubienia fanpage'a SotM na FBBTW: Antologia w wersji papierowej będzie miała swą premierę już w kwietniu, przy okazji Drużynowych Mistrzostw Polski Warhammera 40.000. Każde z większych środowisk wh40k w Polsce dostanie również po kilkadziesiąt egzemplarzy do rozdania na swych turniejach lokalnych.
Etykiety:
twórczość fanowska
sobota, 30 marca 2013
Młotki, jajka i inne
Zaczynając od początku to smacznego jaja - byle bez jakiegoś genokrada w środku.
Mokrego Dyngusa. Choć biorąc pod uwagę aurę to wojna na śnieżki rodem z Fenrisa wydaje się bardziej stosowna. No i generalnie zdrowia, Feel no Paina i najlepszego.
Po drugie. Kto może i jeszcze tego nie zrobił niech zagłosuje na Młotki. I tym samym spełni swój hobbystyczny obowiązek. Detale i wszelkie potrzebne info znajdziecie tutaj.
Po trzecie. z24cala dołączyło do Wrót czyli Polskiej Sieci blogów bitewniaków. Na prawdę warto się przyjrzeć tej inicjatywie na czele z blogami które się do niej dołączyły bo szczerze mówiąc nawet sobie nie zdawałem sprawy, że tyle ludzi pisze o tym hobby.
I po czwarte, właśnie dzięki Wrotom trafiłem na to. Jak dla mnie absolutne mistrzostwo. I gotowy koncept na planszówke dekady. Moim marzeniem jest by ktoś z FFG trafił na to i stwierdził robimy z tego grę. Miałaby potencjał by w dziedzinie "kosa w plecy" zawstydzić taką Grę o Tron.
Zatem by domknąć klamrę spinającą tą notkę - z okazji Świąt życzę realizacji marzeń. Wszelakich.
Etykiety:
myśli ulotne,
technikalia,
twórczość fanowska
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Warp mówi ludzkim głosem
Nadaje Michu. Święta niedawno były, a jak wiadomo wtenczas wszystko co żywe ludzkim głosem przemawia - karpie, figurki albo i teściowa. Na nas na szczęście Imperator łaskawszym okiem spojrzał i zyskaliśmy kolejny podcast - i to po polsku. Dzisiaj przed Wami krótka recenzja Warptalk.
Nagrywanie podcastu to taka rozmowa przy herbatce - wtedy obrazek pasuje, prawda?
Parę dni odezwał się do mnie znany powszechnie fluffowy króliczek Emeryt z informacją, że kroi się nowy, fluffowy właśnie, podcast. Niestety wybrał nie najlepszy sposób komunikacji ze mną czyli PM na stronie ligowej, zatem zamiast równo z premierą otrzymujecie notkę dopiero teraz. W zamian za to jest recenzja a nie zajawka, więc summa summarum wyszło na zero. Muszę przyznać, że bardzo chętnie śledzę wszystkie polskie ruchy podcastowe, choć nie zawsze udaje mi się coś o nich skrobnąć.Tym razem jednak potraktowałem to osobiście i nawet zbyt długo nie leżało.
Podcast został pierwotnie opublikowany na blogu per mortis ad gloria. Linki do samego nagrania jak i tematu na Glorii Victis znajdziecie na końcu tekstu. Jednak do rzeczy. Chłopaków jest czterech i nazywają się Kwadrą - chociaż nazywanie "chłopakiem" Emeryta jakoś mi nie pasuje muszę przyznać... Tematyka w założeniu dotyczy przede wszystkim aspektów fluffowych, czyli jest raczej odmienna niż naszego blogowego podcastu. Punktem wyjścia nie jest bowiem czterdziestka czy WFB jako gra bitewna ale jako RPG. To było dla mnie mimo wszystko sporym zaskoczniem. Przyzwyczojny byłem myśleć o czterdziestkowych rpgach raczej jako o pewnej ciekawostce, która czasem u kogoś pojawia się na półce i zbiera kurz. A tu niespodzianka - ludzie grają i to całkiem na serio. Byłem jak widać w ciężkim błędzie ale to jest akurat ten typ błędu, który cieszy.
Audycji słuchałem przeto z zaciekawieniem i dowiedziałem się sporo nowych rzeczy. Polecam zatem zatwardziałym "turniejowcom" w formie lekkiego odprężenia od dyskusji o zasadach. W pewnym momencie trochę się zaniepokoiłem bo rozmowa zeszła na rekwizyty ale na szczęście obyło się bez zbytniego fetyszyzmu. Dodatkowo, co naturalne w tym momencie, spora część dyskusji toczyła się wokół wydawnictw Black Library. I takie tematy z mojej perspektywy mają szansę zainteresować już wszystkich. Nie mam za bardzo czasu śledzić nowości i z chęcią i nich usłyszę, bo Autorzy zdają się być na bieżąco tak z czytadłami jak i ze słuchadłami.
Do merytorycznej strony mam dwie uwagi. Po pierwsze, czasem raził mnie nadmierny i troszkę bezkrytyczny entuzjazm. Więcej humoru i narzekania dodałoby realizmu audycji. Zdaje sobie przy tym sprawę, że być może to przychodzi z czasem i to zapewne starcze zgorzknienie. Przykładowo, nie zgadzam się za bardzo ze stwierdzeniem, że książki BL radziłyby sobie równie dobrze bez gier etc. Druga sprawa to już raczej komentarz - część z Autorów używa nazw polskich np. zakonów SM a cześć nazw angielskich, Czasem ciężko stwierdzić czy interlokutorzy na pewno rozmawiają na ten sam temat. Więcej uwag nie przychodzi mi na myśl i wierzę, że będzie tylko lepiej, zważywszy, że jest i redaktor w osobie Emeryta.
Techniczna strona jest właściwie okej. Mimo nagrywania przez Skypa nie czuć, że Autorzy są zupełnie gdzie indziej i poza paroma zbyt długimi monologami jest git. Jedynie można by trochę głośność zwiększyć - w tej chwili w autobusie da się słychać ale już tramwaj odpada.
Na koniec dwie uwagi pozamerytoryczne - fraza "to się wytnie" jest zastrzeżonym znakiem towarowym podcastu z24cala i za mało było o starym codexie chaosu. A bardziej na serio macie linki i zachęcam do rzucenia uchem:
Etykiety:
black library,
twórczość fanowska
środa, 7 listopada 2012
Battlescribe
I nagle, podczas któregoś z cyklicznych spotkań przy chmielu, Nathaniel wyskoczył z tytułowym Battlescribe'm. Czym prędzej zainstalowałem ten programik i muszę przyznać, że warto było. Sama aplikacja oczywiście nie zawiera żadnych plików z danymi pozwalającymi tworzyć rozpiski jednak linki do tych znajdziecie na końcu notki. Program testowałem w wersji na Androida ale dla posiadaczy innych systemów jest dobra informacja, że napisano go na wszystko łącznie z stacjonarnymi blaszakami.
Co prawda pierwsze kroki mogą wydać się ciut mało intuicyjne jednak gdy się je przejdzie to dalej jest już z górki i coraz łatwiej. Jest to w głównej mierze zasługa w miarę przejrzystego i czystego (czyli pozbawionego zbędnych wodotrysków) interfejsu oraz generalnej prostocie aplikacji. Prostocie której nie należy mylić z prymitywizmem bo wszystko co potrzebujemy jest, łącznie z możliwością duplikowania już raz wyposażonych oddziałów - idealne dla miłośników spamu. Jedyne czego tu nie ma to podglądu zasad do broni czy ekwipunku na etapie tworzenia rozpiski. Jednak jak już wygenerujemy wersję finalną to w niej, na końcu, znajdziemy całe dodatkowe info.
Biorąc pod uwagę cenę aplikacji czyli zero za w pełni funkcjonalną wersję pozbawioną jedynie funkcji Dice tools która jest miłym dodatkiem ale niczym niezbędnym, to na pewno warto ją przetestować. Jest bowiem spora szansa, że przypadnie Wam do gustu tak jak i mi. Jednym słowem - polecam.
No i wspomniane wcześniej linki które należy wprowadzić w "Manage data:"
http://www.randomhit.org/battlescribe_data/index40k.xml
http://dl.dropbox.com/u/565769/40kCatalogues/index.xml
Etykiety:
binarnie,
twórczość fanowska
środa, 17 października 2012
It's time to say good bye...
... Lostom i Przęklętym. Odruchowo chciałem napisać niestety ale chyba jednak tak źle nie jest i raczej stety.
Nie da się ukryć, że dla mnie osobiście to była wielka przygoda najpierw współtworzyć ten kodeks a potem z niego na tylu turniejach korzystać, czasami nawet z jakimiś fajnymi rezultatami. Ale jeszcze fajniejsze były dla mnie spotkania z innymi graczami którzy uznali ten armylist za kuszący i wart czasu oraz figurek. Jednak nie oszukujmy się zbyt często okazji do takich spotkań nie miałem bo armia mimo dobrych recenzji w różnych rozmowach furory nie zrobiła. Choć wydaje mi się, że na jak armie nieoficjalną i tak fajnie zamieszała. W dużej mierze dzięki wszystkim tym organizatorom imprez którzy nie mieli obiekcji i dopuszczali to dziełko za co w tym momencie bardzo (Bardzo, Bardzo) chciałem podziękować. Myślę, że sporej grupie osób daliście nie mało radości bo nie tylko heretykom ale również ich przeciwnikom którzy mieli okazję zagrać z czym innym niż jakiś kolejna xero rozpaz 3+ w roli głównej.
Zawsze uważałem, że na pełen obraz Chaosu w tej grze składają się 3 elementy - demony, rogaci marinsi, oraz hereteycy i inni kultyści. I przez całą 5 edycję GW skupiło się na dwóch pierwszych absolutnie nie przejmując się tym trzecim. A deks LatD miał za zadanie uzupełnić tą lukę. Jednak teraz gdy wyszedł nowy chaos a wcześniej GW zrobiło z aliantów normalną zasadę 6 edycji nie ma już takiej potrzeby i Lości stracili sens jako niezależny a i przy okazji fanowski byt.
Nie dość, że są wreszcie kultyści to jak komuś mało może wziąć gwardię w roli sojuszników. Oprócz tego są demony jak potencjalny wybór. A można też i ominąć wybieranie CSM i od razu mieszkańców warpu połączyć z nawróconymi Cadiańczykami. Jak widać opcji jest całkiem sporo i jest w czym wybierać. Myślę więc, że z spokojem i czystym sumieniem organizatorzy mogą zacząć wykreślać z listy armii dopuszczanych na swoich turniejach LatD.
Na koniec jeszcze raz chciałem podziękować wszystkim którzy przyczynili się do sukcesu tej broszurki. Było zacnie! :)
Etykiety:
myśli ulotne,
scena turniejowa,
twórczość fanowska
piątek, 21 września 2012
Wielka Krucjata czyli konkurs
Fabryka Słów była na tyle uprzejma, że postanowiła naszego bloga znowu obdarować kolejnym, czyli drugim, tomem Herezji Horusa byśmy mogli się na nim wyżyć i popełnić jego recenzję. Tym razem ta przyjemność przypadła mojej osobie więc i mi trafiło się odkryć, że zamiast jednej książki przyszły dwie. Po szybkiej wymianie mail ustaliliśmy z wydawnictwem, że dzięki temu, mamy nagrodę na konkurs.
Nie da się ukryć, że jakiejś super wprawy nie mamy jeśli chodzi o konkursy bo przez ten cały czas, było ich chyba mniej niż lat istnieje ten blog. Zatem chwilę trwało zanim wymyśliłem zadanie konkursowe ale jak już dopiąłem swego poczułem dumę ;).
Zatem jedziemy z tematem. A jest nim Wielka Krucjata (nie mylić z późniejszą twórczością Abbadona) a konkretnie wymyślenie scenariusza nawiązującego do niej. To czy temat weźmiecie z pierwszego tomu Herezji Horus czy z innego źródła, np. Lexicanum to już wasza wolna wola. Byle nawiązanie było czytelne, a scenariusz miał coś wspólnego z byciem grywalnym. I to z grubsza są dwa podstawowe kryteria oceny wyboru najlepszej naszym zdaniem pracy, której autor otrzyma świeżutki egzemplarz Fałszywych Bogów. Z względu na Arenę termin będzie ciut dłuższy niż tydzień, który mi się naturalnie nasunął na myśl więc zrobimy dwa. I weekend w bonusie czyli czekamy do niedzieli 7-10 do godziny 23.59.
Prace poprosimy albo w komentarzach albo jak ktoś woli na maila z24cala {małpeczka} gmail.com.
Powodzenia!
PS Najciekawsze prace oczywiście opublikujemy.
Nie da się ukryć, że jakiejś super wprawy nie mamy jeśli chodzi o konkursy bo przez ten cały czas, było ich chyba mniej niż lat istnieje ten blog. Zatem chwilę trwało zanim wymyśliłem zadanie konkursowe ale jak już dopiąłem swego poczułem dumę ;).
Zatem jedziemy z tematem. A jest nim Wielka Krucjata (nie mylić z późniejszą twórczością Abbadona) a konkretnie wymyślenie scenariusza nawiązującego do niej. To czy temat weźmiecie z pierwszego tomu Herezji Horus czy z innego źródła, np. Lexicanum to już wasza wolna wola. Byle nawiązanie było czytelne, a scenariusz miał coś wspólnego z byciem grywalnym. I to z grubsza są dwa podstawowe kryteria oceny wyboru najlepszej naszym zdaniem pracy, której autor otrzyma świeżutki egzemplarz Fałszywych Bogów. Z względu na Arenę termin będzie ciut dłuższy niż tydzień, który mi się naturalnie nasunął na myśl więc zrobimy dwa. I weekend w bonusie czyli czekamy do niedzieli 7-10 do godziny 23.59.
Prace poprosimy albo w komentarzach albo jak ktoś woli na maila z24cala {małpeczka} gmail.com.
Powodzenia!
PS Najciekawsze prace oczywiście opublikujemy.
Etykiety:
black library,
konkurs,
twórczość fanowska
poniedziałek, 30 lipca 2012
Jak grać Lostami w 6 edycji?
Zanim odpowiem na tytułowe pytanie, do czego mnie sprowokował Yedli komentarzem pod poprzednią notką, chciałbym na początek popełnić mały disklajmer.
Jest dla mnie oczywiste, że to orgowie poszczególnych turnieji będą decydowali czy chcą czy też nie chcą widzieć u siebie Lostów. Ja tylko mam nadzieję, że wykażą się równie dużą otwartością jak za czasów 5 edycji i LatD będą powszechnie widziani w spisie armii dopuszczonych.
I jeśli się na to zdecydują to chciałbym zasugerować jak to zrobić, by wszyscy się mogli dobrze przy tej decyzji bawić.
Ogólnie Lości na 6 edycją działają w sposób możliwie zbliżony do tego z 5:
1 Czyli mają swoje własne zasady sojuszników z których korzystali do tej pory niezależne od dopuszczania aliantów na danym turnieju. Za to nie mogą korzystać z jakichkolwiek sojuszników na zasadach ogólnych.
2 Ikony działają tak jak do tej pory czyli mogą szarżować.
3 Jednostki sojusznicze czy też te do których się odwołujemy podlegają aktualnym FAQ'om do swoich kodeksów czyli np. Bloodlettery mają AP 3 na swoich Hellbladach, a pojazdy występujące w tym minideksie mają stosowną ilość HP, itd.
I to tyle póki co. A to "póki co" potrwa do premiery nowego deksu chaosu po którym będzie wiadomo w którą stronę się z tą armią się obrócić.
Czy warto dopuszczać Lostów do turnieji na 6 edycję?
Pomimo, że można mnie podejrzewać w tej kwesti o stroniczość to całkiem szczerze powiem, że tak. Nie zyskali jakoś kosmicznie ale nadal są grywalni i są rzadkim przypadkiem armii assaultowej które mam wrażenie będą wnosiły odrobinę świeżości na 6sto edycyjne stoły. Tak, więc do boju, w cieniu ikon.
Ogólnie Lości na 6 edycją działają w sposób możliwie zbliżony do tego z 5:
1 Czyli mają swoje własne zasady sojuszników z których korzystali do tej pory niezależne od dopuszczania aliantów na danym turnieju. Za to nie mogą korzystać z jakichkolwiek sojuszników na zasadach ogólnych.
2 Ikony działają tak jak do tej pory czyli mogą szarżować.
3 Jednostki sojusznicze czy też te do których się odwołujemy podlegają aktualnym FAQ'om do swoich kodeksów czyli np. Bloodlettery mają AP 3 na swoich Hellbladach, a pojazdy występujące w tym minideksie mają stosowną ilość HP, itd.
I to tyle póki co. A to "póki co" potrwa do premiery nowego deksu chaosu po którym będzie wiadomo w którą stronę się z tą armią się obrócić.
Czy warto dopuszczać Lostów do turnieji na 6 edycję?
Pomimo, że można mnie podejrzewać w tej kwesti o stroniczość to całkiem szczerze powiem, że tak. Nie zyskali jakoś kosmicznie ale nadal są grywalni i są rzadkim przypadkiem armii assaultowej które mam wrażenie będą wnosiły odrobinę świeżości na 6sto edycyjne stoły. Tak, więc do boju, w cieniu ikon.
Etykiety:
kodeksy,
twórczość fanowska
niedziela, 20 maja 2012
Tytany z taśmy produkcyjnej?
Po prostu, pomimo swojej absurdalności, a może za jej sprawą wielkie kroczące maszyny destrukcji działają na moją wyobraźnię. I pewnie dlatego z dużym zainteresowaniem przeczytałem pewien wywiad umieszczony na blogu Apocalypse 40k z Spyros'em Kryptiotis który wyspecjalizował się w produkcji modeli tytanów klasy Warlord i ich późniejszego sprzedawania na e-bay'u. Nawet jeśli kogoś sama wizja czytania o takim zagadnieniu nie bawi to warto kliknąć dla zdjęć bowiem modele zawodnika są zdecydowanie lepsze niż gorsze. Muszę przyznać, że pomysł Spyrosa na biznes mnie poraził. Nie brakuje bowiem na rynku firm które robią wszelkiej maści bitsy oraz zamienniki bądź wypełnienia ofery gw. Zwłaszcza ostatnimi czasy w tym segmencie namnożyło się firmy i firemek. Natomiast wraz z wzrostem wymiarów modeli coraz mniej zainteresowanych ich wykonywaniem. I szczerze mówiąc absolutnie mnie to nie dziwi bowiem łatwiej zrobić meltaguny, dać im dla niepoznaki jakąś luźno nawiązującą nazwę i sprzedawać. Raz, że koszta pierwszego modelu oraz późniejszych kopii wielkie nie są, dwa, że sporo ludzi to potrzebuje. A z tytanem początkowa inwestycja jest spora, kopiować to trudno no i sporo, z niewielu, potencjalnych klientów może woleć jakieś cacka z Forgeworlda. No i jest to model raczej na półkę w przeciwieństwie do łapek z linkowanymi autocannonami. Tak trudno na tym zarobić.
Myślę więc, że koleś podchodzi do tego dosyć hobbystycznie i nie ma jakiś wygórowanych oczekiwań wobec stopy zwrotu z inwestycji. Jednak to zdanie:
I am currently designing a Knight Titan variant which I hope to be able to produce en masse as a full resin kit.
sprawia, że mam wątpliwości i może nie doceniam pomysłu Spyrosa. I może uda mu się swoją działalność rozwinąć do czegoś więcej niż lokalnej ciekawostki. Szczerze mówiąc, mocno trzymam za to kciuki bo aktualnie widać jak wysyp firm produkujących małe części dobrze zrobił hobby poprzez pomnożenie łatwo osiągalnych alternatyw. Może zatem i w przypadku "ciut większej skali" czeka nas choć mała, to zawsze, rewolucja.
Etykiety:
apokalipsa,
twórczość fanowska
sobota, 19 maja 2012
Podcast nr 22 Po DMP przed ETC i patronat
Właściwie to tytuł mówi wszystko. Może powinno się do tego jeszcze dołożyć wzmiankę o Młotkach i ich niezmiennie kiepskiej kondycji i będzie pełen zakres tematyki. No prawie pełen, bo oczywiście tu i ówdzie nie wyrobiliśmy na zakrętach dyskusji by się obudzić na jakiś manowcach ale to już nasz treademark więc nikt chyba nie będzie tym zaskoczony.
Tak więc dla zainteresowanych wspomnianą tematyka oraz dla tych trochę mniej zainteresowanych podaję link oraz gorące zaproszenie do odsłuchu:
Podcast nr 22 Po DMP przed ETC
Z ciekawostek Emeryt prosił o objecie patronatu nad inicjatywą Story of the Month co z wielką radością uczyniłem zatem możecie się spodziewać twórczości literackiej, bądź linków do takowej oraz możliwości bawienia się w krytyków literackich poprzez głosowanie na najlepsze, Waszym zdaniem, opowiadania. Szczerze mówiąc bardzo się cieszę na tą akcję bo wniesie ona spory powiew świeżości na tego bloga i przełamie trochę pewien turniejowy monotematyzm który tu króluje.
Etykiety:
euro,
Michu,
młotki,
podcast,
twórczość fanowska
poniedziałek, 27 lutego 2012
Zagrajmy narracyjnie....
Ta notka powstała na wyraźną prośbę Emeryta, który jak się okazuje, w dość krótkim czasie, totalnie zmienił swoje podejście do naszego hobby. Z turniejowego wyjadacza oraz reprezentanta na ETC (Mistrzostwa Świata w Warhammery) przemienił się w "hobbystę entuzjastę" (tak za Bałtroczykiem) i poświęcił się fan fiction w świecie 40 millenium. I co ważniejsze postanowił nie chować swojej pisaniny do szuflady a wychodzić z nią do ludzi w postaci cyfrowej głównie via Gloria Victis.
Okazuje się bowiem, że na forum tym, przez lata praktycznie martwy dział Czarna Biblioteka, przez ostatnie miesiące nabrał rumieńców i coraz więcej tam się dzieje. I to właśnie w dużej mierze dzięki Emerytowi. A jego ostatnim pomysłem który tam się pojawił jest konkurs na opowiadanko - tutaj znajdziecie więcej informacji. Nawet jeśli nie planujecie samemu pisać to zawsze można zajrzeć i poczytać co inni wymyślili. Po tytule zabawy domyślam się, że rzecz będzie cykliczna i tak sobie pomyślałem, że skoro nie ma, przynajmniej póki co, żadnych sponsorów to nagrodą poza krótką chwałą i lajkiem na fejsie może być publikacja zwycięskich opowiadań w zbiorczym, jakoś zgrabnie "opakowanym", ebooku na koniec roku. Przy okazji ci którzy z dystansem podchodzą do cudzej pisaniny mieli by mniej wyboistą drogę by sobie coś poczytać "w klimacie". Jakby co deklaruje się z pomocą przy jego ogarnięciu (ofkoz w miarę możliwości czasowych) i publikacją najlepiej via jakiś serwis do self publishingu. Mam nadzieję że GW nie będzie miało z tym problemu, zresztą ostatnio pozwolili na publikację jakiegoś filmu fanowskiego więc szanse są.
Zatem chętni i zmotywowani do piór, zaciekawieni do lektury a na koniec wszyscy do głosowania. A ja się oddalam do knucia nad swoim pomysłem na opowiadanko o pewnym warsztacie. Bo stwierdziłem, że spróbuję swoich sił zwłaszcza, że temat przewodni konkursu wyjątkowo rozpala moją wyobraźnię.
Etykiety:
black library,
konkurs,
twórczość fanowska
wtorek, 3 stycznia 2012
Ostro w styczeń
Ponieważ jest to pierwsza notka po Nowym Roku skorzystam, Drodzy Czytelnicy, z okazji i złożę wam serdeczne życzenia wszystkiego 40kowego. I niezależnie który aspekt naszego wspólnego hobby jest dla was najważniejszy i najbardziej atrakcyjny - ściskam kciuki byście mieli więcej czasu i hajsu na niego. A w jakiej kolejność to już chyba obojętne.
Jednak styczeń to nie tylko czas składania sobie mniej lub bardziej wyszukanych życzeń, ale także moment gdy nadchodzi finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. I przy tej okazji wyjaśnia się jeden z małych sekrecików z (już) ubiegłorocznej Wojny Światów. Mianowicie po co w jej trakcie były zbierane autografy od wszystkich obecnych na turnieju. Teraz już wiadomo - by koszulkę z tymi podpisami przeznaczyć na jakiś cel charytatywny, a lepszego, a już na pewno bardziej rozpoznawalnego niż WOŚP nie ma.
Zatem zapraszam na aukcję:
Unikalna Koszulka Wojny Światów
Heh ledwo się info pojawiło - zaczęła się licytacja - Czad :)
Etykiety:
twórczość fanowska,
z życia for
sobota, 17 grudnia 2011
Mathammer
W zeszły weekend miałem niewątpliwą przyjemność obejrzeć film pt. Moneyball który opowiada historię spotkania matematyki z baseballem. Oczywiście możemy zaobserwować przy tej okazji naturalny odruch obronny tradycyjnej myśli szkoleniowej czy bardziej scoutowskiej ponieważ wspominania matematyka służyła głównie do opisu cech zawodnika i wybieraniu takich graczy którzy mieli jedną cechę wybitną a resztę już nie koniecznie co nie miało już większego znaczenia ponieważ tą resztą zajmowali się inni, a przy czym byli tani bo kluby bazujące na tradycyjnym podejściu dostrzegały głównie wady – brzmi znajomo, prawda? Film polecam raz, że historia bazująca na faktach jest opowiedziana dobrze a nawet bardzo, a dwa, że przy grze autorskiej nie ma się do czego przyczepić. Powiedziałbym, iż wręcz przeciwnie – Brad Pitt jest w wybitnej formie a inni starają się nie odstawać. A ewentualna nieznajomość baseballu nie powoduje dyskomfortu i nie utrudnia zrozumienia o co kaman.
Gdy się ogląda coś takiego to nie obędzie się bez wycieczki szarych komórek na nasze podwórko i próby dostrzeżenia dość oczywistych analogii. Choć nie da się ukryć, że u nas amerykę odkryć trudniej a i pewnie większość z nas nie raz i nie dwa już sobie pi*drzwi liczyła skuteczność jakiejś jednostki. Jednak podejrzewam, że mało kto wychodzi już poza szacunki i robi sobie jakieś arkusze w excelu czy inne narzędzia analizy rozkładu prawdopodobieństwa anihilacji galaktyki. I choć tradycjonaliści i romantycy aka. klimaciarze mogą uznać, że robienie rozpiski na dwa excele – jeden z rozpiską, a drugi z pomocami naukowymi najzywczajniej w świecie nie godzi się to mogą znaleźć zawodnicy którym to będzie sprawiało frajdę. Po prostu jednii wolą kminić czy Argghhul brzmi bardziej złowieszczo przez jedno czy dwa „h” (jest też opcja niemego) a inni czy przy aktualnej mecie turniejowej bardziej opłaca się lighting claw czy fist.
I choć doskonale rozumiem tą pierwszą grupę to jednak zawsze bliżej mi było do tej drugiej. Z perspektywy lostów jedną z istotniejszych informacji jest szansa na otworzenie konkretnego transportu. Bo to często determinuje agresywność w grze przyzywanymi demonami. I choć mniej więcej wiem jak to wygląda stwierdziłem, zainspirowany właśnie zeszło tygodniowym filmem, że zrobię sobie arkusz który mi to ładnie policzy. No i liczy ładnie nie wiem tylko do końca czy poprawnie ale to co wypluwa wygląda w miarę wiarygodnie więc przyjmuje optymistyczne założenie, że tak.
No i kiedy, pomimo totalnego braku czasu ostatnio, doprowadziłem „już” (sic!) po 4 dniach to liczydło to końca to zadowolony z siebie wysłałem pliczek do Micha i w odpowiedzi dostałem info, że teraz nie ma czasu się temu wnikliwie przyglądać ale generalnie to podobne rzeczy już wiszą na sieci np. tutaj a tutaj jest nawet cały blog o liczeniu prawdopodobieństwa w 40stce. No cóź Kolumbem mathammera nie miałem aspiracji zostać, a przy okazji co pokminiłem to moje, ale do szuflady chować tego nie zamierzam więc tu znajdziecie niezbędnik każdego panzer jagger.
Niezależnie od podejścia do zagadnienia i roli przypadku w końcowym wyniku bitwy takie poklikanie w któryś z tych kalkulatorów ma swój sens. Ja oosbiście zobaczyłem parę ciekawych rzeczy i myślę, że jeszcze kilka następnych czeka na odkrycie. Zatem polecami i liczydła i film z wstępu. I chyba to drugie bardziej :)
Etykiety:
twórczość fanowska,
varia
wtorek, 29 listopada 2011
Nowy Władca Eteru
Ufff, dzięki Michowi udało się zamknąć konkurs. Mowa końcowa poniżej.
A utajone wyniki ankiety już wkrótce (weekend?). Stay tuned :)
Nadaje Michu. No i nareszcie. Przedstawiamy zwycięzce konkursu podcastowego – zostaje nim Jezo, w pewnych kręgach zwany Jasiem. Gratulujemy! Pięknie wyglada w koszulce czyż nie?
Słit focia jak marzenie. Zdjęcie zrobione w miejscu niewiadomym – Jasiu nie miał nigdy tak posprzątanej kuchni od kiedy mieszka sam.
Konkurs był zażarty a zwycięzca niepewny do ostatniej chwili. Finalny wynik to 12:9 dla Jasia. Dziękujemy i gratulujemy wszystkim uczestnikom, tak „hostom” jak i zaproszonym gościom. Mamy nadzieję, że bawiliście się przy nagrywaniu równie dobrze jak my przy słuchaniu.
I oczywiście polecamy się na przyszłość – jeśli komuś wena po nocach spać nie daje, niech nagrywa a rezultat śle nam czym prędzej , jak widać to prosta droga do sławy i chwały:) Konkurs pewnie zresztą powtórzymy w przyszłym sezonie, jednak tym razem poszukam jakiegoś innego sponsora:).
Do usłyszenia!
Etykiety:
Michu,
podcast,
twórczość fanowska
niedziela, 27 listopada 2011
Destruction Derby
Mam wrażenie, że dla wielu graczy którzy swoją przygodę z czterdziestką zaczęli stosunkowo niedawno, czyli za czasów 5'tej edycji ilość dobrobytu mniej i bardziej oficjalnego zapewnionego przez GW w mrocznych czasach 3'ciej edycji mogłaby być szokująca. Wszelakie chapter approved, sensowne artykuły w White Dwarfie i inne publikacje sprawiały, że trudno było w owym czasie zasadom odmówić kolorytu. Składały się na to osobne zasady do różnych zakonów SM jak Salamandry czy Raven Guard (czyli takie nie ograniczające się do jednego speciala), Cursed Foundings, cały army list krootów czy kompani pancernej i sporo innych ciekawostek. Jednak dziś z tej całej zapomnianej już prawie radosnej przeszłości chciałem wygrzebać jedną perełkę VDR.
Czyli Vechicle Design Rules, choć w sumie, tak po prawdzie ta perełka to trochę eufemizm bo te zasady praktycznie nigdy turnieji nie oglądały a i w grach domowych nie były popularne. Nie można im jednak odmówić uroku w sensie rozkminkowym. A teraz za sprawą tej strony, urok ten nie tylko został odświeżony ale również wypolerowany. Mamy zatem możliwość zabawy w Adeptus Mechanicus i stworzenie swojego ultimate czołgu zagłady. Co prawda na pewno będzie kosztował on nie mało punktów bo nie da się ukryć, że zasady te generowały dosyć mocno przecenione koszta. Był to pewnie jeden z powodów dla których one nigdy się nie przyjęły na turrniejach - nikomu na tym nie zależało. Poza tym przy analogowym podejściu trudno było momentami to ogarnąć i nie pomylić się z liczeniem kosztów punktowych. Może taki pojazd nie jest równie skomplikowany jak rozpiska ale przy odrobinie fantazji może mu niewiele braknąć. Jednak za sprawą tej strony mamy narzędzie gdzie możemy skupić się na klikaniu matematykę zostawiając krzemowi. Natomiast jakby komuś brakowało informacji na temat niektórych terminów na niej się znajdujących tu znajdzie odpowiedzi.
Piszę o tym kawałku prehistorii nie dlatego, że uważam, że warto te zasady w jakiejś formie reanimować, czy coś innego w ten deseń. Po prostu kiedy na nie się natknąłem pomyślałem, że zabawa takimi zawczasu przygotowanymi zabawkami reprezentowanymi przez jakieś godne proksy może być fajnym motywem przewodnim na jakimś afterku przy okazji turnieju dwudniowego. W trakcie zabaw wszelakich w sobotnią noc podczas trójmiejskiej Herezji jedną z ciekawszych jest pojedynek pomiędzy wybranymi HQ. Myślę, że podchody maszyn wyposażonych w gatling-long barreld - lascannon mogłyby dać podobnie wiele frajdy.
Etykiety:
twórczość fanowska,
zasady
niedziela, 20 listopada 2011
Kampania do pobrania
Zainspirowany poprzednią notką autorstwa Micha przypomniałem sobie o pewnym podcaście który przyczaił się gdzieś wśród moich zakładek i innych ulubionych. Chodzi mianowicie o Independent Characters. Generalnie chłopaki mają lepsze i gorsze momenty ale od czasu do czasu można posłuchać bez poczucia straty czasu - zwłaszcza jeśli w tzw. międzyczasie robi się coś bardziej użytecznego np. maluje kolejne modele. Jednak nie chciałem pisać o samych nagraniach a o jednej konkretnej rzeczy którą wygrzebałem na ich stronie - zasadach pewnej kampanii.
Z pisaniem o zawartości tych pdf'ów jest jeden problem - jak się człowiek rozpędzi to objętością swojej recenzji może je przebić. Słowem zasady są turbo kompaktowe i proste co w moim mniemaniu jest ich sporą zaletą. Jednak tej ascetyczności nie należy broń Tzeentchu mylić z prymitywnością bo tej im na pewno nie można zarzucić. I właśnie dlatego zdecydowałem się o nich napisać, są bowiem one idealne dla ludzi którzy by chcieli zrobić kampanię u siebie w klubie/środowisku ale nie mają doświadczenia lub wprawy i szukają punktu zaczepienia. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie by je dowolnie zmodyfikować jednak wydaje mi się, że podchodząc do tematu na świeżo z spokojem można zagrać niewiele w nie ingerując i dobrze się bawić.
Kolejnym ich plusem jest fakt, że są napisane od początku do końca z myślą o graniu a nie do szuflady i pewnie dlatego też nie są wybitnie skomplikowane. Bo z tego co się zdążyłem zorientować to ludzie piszący zasady takich kampanii często mają łatwość do popadania w przesadę i tworzenia jakiś barokowych mozaik z punktów i podpunktów. I pewnie na papierze to się wydaje fajne ale w praktyce często okazuje się po prostu niegrywalne. Zwłaszcza, że ludzie którzy w to będą grali nie koniecznie muszą podchodzić z równie wielkim zapałem do pewnych rozwiązań jak ich autor.
A skoro już mowa o odczuciach graczy to chłopaki z IC w jednym z odcinków podcastu zebrali wywiady z osobami które uczestniczyły w tej kampanii co jest dosyć dobrym materiałem do przemyśleń na temat własnych modyfikacji tych zasad i pozwala uniknąć nie sprawdzających się rozwiązań.
Zatem jeśli ktoś chciał zacząć kampanię ale nie wiedział jak się do tego zabrać to właśnie miesiąc przed czasem dostał całkiem zacny prezent. Nic tylko ściągać i grać. A drugą edycję po zebraniu wniosków z pierwszej można już zrobić bardziej po swojemu. Albo zupełnie inaczej. Jednak tak czy siak pierwszy krok w stronę "klimatycznego grania" zrobił się naprawdę łatwy.
Etykiety:
twórczość fanowska
Subskrybuj:
Posty (Atom)















