Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RPG. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 marca 2010

Join the Marines. Sacrifice your brain

Kiedy już spory kawałek czasu temu pojawiły się pierwsze informacje o Dark Heresy czyli RPG'u w świecie Warhammera 40k, nie kryłem swojego uznania dla decyzji, że w systemie tym postaciami graczy są inkwizycyjni pomagierzy. Dzięki temu gracze mają całą karierę przed sobą ale jednocześnie solidne plecy za sobą. A z drugiej strony Mistrz Gry ma praktycznie wolną rękę w wymyślaniu przygód dla graczy bo dla takiej ferajny wszystko przejdzie. Obojętnie czy to będzie zwiedzanie death worldu czy pomieszkiwanie w najniższych poziomach jakiegoś hive-city.
Kiedy zobaczyłem tą zapowiedź poczułem z tyłu lekkie ukłucie. To była zaniepokojona wyobraźnia. O ile pomysł grania zwykłymi ludźmi którzy jak się dorwą do sprawnego lasgun'a czują się wybrańcami kogokolwiek tam wyznają uważam za bardzo dobry i dający możliwość poznania uniwersum w 40 millenium z właściwej perspektywy tak czynienie tego zmutowaną 3 drzwiową szafą gdańską uzbrojoną w podręczną wyrzutnię rakiet już zdecydowanie mniej.
Ja wiem, że autorzy różnych RPG'ów oferowali nam możliwość grania już praktycznie dowolną postacią łącznie z tosterem non-konformistą - to za sprawą Toon'a, czy ducha zmarłego - to z kolei za sprawą Wraith'a z Świata Ciemności. Jednak mimo to nadal uważam, że Marinsi nie są dobrym wyborem by budować wokół nich system rpg widze bowiem dwa problemy:
Pierwszy z nich to oczywiście siła postaci graczy w odniesieniu do reszty świata przedstawionego. Biorąc pod uwagę to co piszą w swojej zapowiedzi twórcy tej gry z FFG to nie dość, że będzie można kierować marinsami to jeszcze doświadczonymi, zahartowanymi w boju weteranami którzy przechodzą na kolejny poziom. Super - jeśli więc dostajemy takiego herosa na starcie to wolę nie myśleć jak będzie się on prezentował po kilku przygodach czy też po jakiejś kampanii. Oczywiście w wspomnianym wcześniej Świecie Ciemności gracze dostawali w swoje drżące łapki takich cudaków jak wilkołaki czy wampiry, którym mocy również nie można odmówić to jednak tam było to wszystko ciut bardziej skomplikowane. Bowiem w WoDzie (world of darkness) nawet w ramach jednej frakcji było tyle kokieterii, że każdy praktycznie sam sobie rzepkę skrobał a obdarzenie kogoś zaufaniem było krokiem prawie, że samobójczym. I tak dotyczyło to rówież wydawałoby się prostego Wilkołaka. Oczywiście drużyna graczy funkcjonowała na własnych prawach lecz i tak często wyglądało to zupełnie inaczej niż w takim typowym heroic fantasy. Natomiast w Deathwatchu mamy drużynę potężnych mutantów zaprogramowanych w tym samym celu wspieranych przez machinerię Imperium. Dla nich nic poniżej uratowania całej planety przed połową Hive Fleeta nie powinno być wyzwaniem a jeśli będzie to znaczy, że gracze nie dorośli do swoich postaci (hehe) lub znowu zasadom z fluffem nie pod rękę.
Drugim problemem i to zdecydowanie poważniejszym, poza niedorzeczną siłą postaci (przynajmniej wg. fabuły) jest ich jednowymiarowść. Szczerze mówiąc wolę odgrywać kopanego w dupę przez los inkwizycyjnego pachołka kuszonego przez chaos i marzącym by się jakoś na "nich wszystkich" zemścić niż zakutego w zbroję napędzaną reaktorem atomowym zawodnika którego jedynym celem w życiu jest zabić "ich wszystkich". Bo tak mu kazano. Może i trochę upraszczam i spłycam ale nie oszukujmy się Marinsi nie są najbogatszymi duchowo personami tego uniwersum. To już odgrywanie orkowych boyzow włamujących się do imperialnych magazynów, targujących się z kamratami o zęby i kombinującymi by jak przyjdzie co do czego być w ostatnim szeregu byłoby ciekawsze. I to o niebo.
Jeśli więc twórcy gry z FFG nie wymyślą czegoś zaskakującego to system ten, dla wszystkich poza niedowartościowanymi dzieciakami (grają takie jeszcze w klasyczne rpg?), porywający nie będzie. Jednak w przypadku tej firmy jest nadzieja na coś co nada całej zabawie sens głębszy niż niszczenie kolejnych planet, a jeśli nie no to cóż. Będzie przynajmniej źródł fluffu o nigdy nie wydanych Alien Hunterach.

niedziela, 19 października 2008

Warhammer 40K - opis świata mrocznej przyszłości


Taka prelekcja odbędzie się w listopadzie w Poznaniu. Konkretnie 12stego który przypada na środę. Podejrzewam, że ludzie z poza pyrcity nie będą się fatygować w środku tygodnia na taką raczej ciekawostkę niż konkret więc oczywiście jeśli nic mnie nie powstrzyma i dotrę to zdam relację. Zresztą mam nadzieję, że ekipa sztabTV również dotrze na miejsce z kamerą i zaprezntujemy jakiś materiał video z tego wykładu.
Biorąc pod uwagę, że za tym spotkaniem stoi klub fantastyki to zgaduje, że całość będzie bardziej zaprezentowana przez pryzmat rpg'a 40kowego. Co może być ciekawą odmianą od perspektywy bitewniakowej w której szary mieszkaniec Imperium jest najczęściej sprowadzony do roli statystyki strat wśród ludności cywilnej. Cieszy mnie ta prelekcja ponieważ z fabularną odsłoną świata gdzie jest tylko wojna jeszcze nie miałem styczności. Może to będzie ten niezbędny kopniak który sprawi, że coś drgnie u mnie w tym temacie. Jednak brak aktywności w tym temacie nie wynikał z braku chęci a raczej czasu, który jakoś nie chce się rozciągnąć.

piątek, 11 stycznia 2008

RPG tuż, tuż.

Na Amazonie już od dłuższego czasu możne zamawiać Dark heresy czyli RPG'a w świecie 40ki. I to takie klasycznego - z kartkami, ołówkami i kostkami. Ale oni są mistrzami handlowania towarem przed premierą co wybitnie pokazuje każda premiera Harry Potter'a. Wszystkie znaki w galaktyce wskazują, że oczekiwanie niedługo się skończy (podobno 25 stycznia) i wreszcie będzie można zacisnąć dłonie na wiadomej księdze. A zapowiada się nieźle. A nawet lepiej niż nieźle.
Dla tych którym ta ostatnia prosta będzie się dłużyć niemiłosiernie - co w pełni rozumiem przewidziano bonus w postaci nowego scenariusza Edge of Darkness. Nie czytałem więc nie wiem czy warto ale liczę na to, że tak. Wiem tylko, że jest w nim zawarty skrót zasad dzięki czemu można grać bez podręcznik, podobnie zresztą jak w wcześniejszym Shattered Hope.
Ale to wszystką są przystawki miejmy nadzieję, że danie główne wjedzie gorące i apetycznie pachnące oraz, że nie zdąży nigdzie po drodze wystygnąć. A już nie daj Tzeentchu zrobić się żylaste ;).

środa, 5 września 2007

RPG bliżej. O 34 strony

Tu jest demo jednego z bardziej oczekiwanych RPGów a w naszym światku to jedynego oczekiwanego ;).
Trudno mi komentować mechanikę bo jedynie przejrzałem tego pdfa zresztą ta zawsze była dla mnie na drugim planie. Natomiast cieszy, że to demo się ukazało może na finalną wersję nie każą nam zbyt długo czekać. A póki co czas odgrzebać kostki 10 ścienne bo sądząc po wartościach współczynników takich będzie się używać.