Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kudłaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kudłaty. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 czerwca 2012

Podcast nr 23 Kudłate Myśli


Tytuł notki jest z deka złowieszczy ale spokojnie to tylko (albo aż) Michu wywiad przeprowadza. Rozmówce wybrał bardzo interesującego bo Kudłatego który odsłoni nam trochę batlowej kuchni przed ETC (Drużynowymi Mistrzostwami Świata w Warhammery). Jest on w tym roku coachem reprezentacji a w zeszłym byłem pewnym punktem złotej drużyny więc wie o czym mówi. No a poza tym pogrywa w 40ke dzięki czemu umie znaleźć paralele pomiędzy kwadratem o okręgiem.
Zatem w ramach budowania suspensu przed naszym świętem w Gorzowie zapraszam do pierwszego, z mam nadzieję większego, cyklu wywiadów z reprezentantami, kapitanami i może, jak się uda orgami.

Miłego słuchania i oczywiście zapraszamy do komentowania.

Podcast nr 23 Kudłate Myśli

środa, 1 lutego 2012

Lokalni Specjale



Przed małym DMP, czyli Drużynowymi Mistrzostwami Poznań, które odbyły się w ostatnią niedzielę, zmuszeni takim a nie innym terminem zorganizowaliśmy sobie biforek zamiast klasycznego afterka który był oczywiście okazją do plot wszelakich. I w trakcie tych pogaduch pojawił się temat nie szablonowych pomysłów na turnieje, a że towarzyszył nam Kudłaty czyli batlowiec pełną parą to mogliśmy posłuchać co tam kwadraty wymyśliły. I jedną z tych koncepcji wartych podejrzenia jest ta:

Bazyliszek 2011

W skrócie chodzi o to, że każdy może wziąć do swojej armii Bohatera Specjalnego, zwanego Bazyliszkiem - co może mieć coś wspólnego z nazwą turnieju, który w sposób luźny i humorystyczny nawiązuję do któregoś z złotych  reprezentantów naszego kraju w kwadraty. Jak dla mnie rewelacyjne w swojej prostocie. Wiadomo trochę trzeba się napracować by zasady były odpowiednio wyważone czyli mające wpływ na grę ale nie za wielki a jednocześnie by jakoś się wiązały z opisywaną osobą. Warto też się za bardzo nie rozpędzać z humorem bo łatwo może się on przerodzić w nadmierną szyderę. Jednak warunki te nie umniejszają wartości pomysłu.

Samo wymyślanie zasad i ich nazw może być źródłem sporej frajdy. Wymaga to co prawda wiedzy o opisywanych osobach ale biorąc pod uwagę na ile często można je spotkać na turniejach to chyba nie jest problemem. Zresztą późniejsze knucie nad jakimś podłym kombem pomiędzy reprezentantem a naszą armią też pewnie będzie źródłem niemałej zabawy.
Jednak by to tak działało od początku do końca potrzeba sporo rozwagi i taktu by wszyscy zainteresowani mieli równie wiele radości.

niedziela, 11 września 2011

Kwadratowe Ogry - na okrągło

Jakiś czas temu poprosiliśmy z Michem naszego kolegę od kwadratów -  Kudłatego (w tym miejscu gratulacje za złoto na ETC) o napisaniu kilku słów na temat armybooka ogrów którego dostaliśmy w wersji przedpremierowej od jednego z naszych czytelników. Chciałem wykorzystać sytuację i ten tekst wrzucić równo z premierą jednak oczywiście wyszło jak zawsze czyli nie za bardzo. Co nie zmienia faktu, że tekst jest a myślę, że jednak większość czytelników tego bloga ta chwila obsuwy za bardzo różnicy nie robi. Natomiast sam tekst polecam gorąco ponieważ, jest to recenzja armybooka napisana specjalnie dla czytelników codexów co jest unikatową cechą.



Cześć Kudłaty z tej strony,
jakoś tak wyszło ostatnio, że zostałem poproszony o napisanie kilku zdań na temat nadchodzącego kodexu (w kwadratowym świecie armybooka) królestw ogrów. Jest to publikacja, która wywołuje spore emocje, w środowisku, z co najmniej kilku powodów, ale na razie cofnijmy się trochę w czasie by lepiej zrozumieć fenomen ogrów.

Odrobina Historii

Po pierwsze jest to najmłodsza z armii do WFB, dotychczas miała tylko jeden codex i to by wyrazić to trochę 40kową poetyką, codex o mocy orkowych flashgitzów. To właśnie połączenie fatalnych wyników turniejowych z niesamowitymi figurkami i klimatem armii tworzyło swoistą magię wokół całości. No i najważniejsza rzecz, nie ma rasy lepiej oddającej naturę batlowca na afterku po pierwszym dniu turnieju niż ogry, co więcej im dłużej patrzę na ludzi spędzających 8h życia w pracy by potem posiedzieć przy piwku i pamperkach tym bardziej widzę jak dążymy do nienagannej ogrzej sylwetki.

Pierwszy rzut oka na książkę

Tu zacznę szybką uwagą, dla tych co przeoczyli pewną rewolucję w podejściu GW do swoich klientów. Z sobie tylko dobrze znanych powodów nasza ulubiona firma zaszczyca graczy figurek na kwadratowych podstawkach wspaniale wydanymi publikacjami w twardych oprawach i full colorze z niesamowitymi artami w środku. Równolegle graczom na okrągłych podstawkach oferując standardowe codexy przy kilkunastoprocentowej tylko różnicy w cenie. Wracając do tematu: orgy są trzecim wydanym w ten sposób bookiem , po orkach i goblinach oraz tomb kingach, i podobnie jak poprzednie po prostu zachwyca. Dużo nowych artów, stare arty podkolorowane, cały podręcznik na papierze stylizowanym na zabrudzony i upaćkany krwią, po prostu rewelacja.

Nowe modele

Jak ktoś jeszcze nie widział polecam udać się do sekcji new releases na stronce GW, jest tak jak być powinno. Wraz z reedycją ogry doczekały się nowego dużego potworka (do niedawna to co w WFB uchodziło za duże miało wielkość rhinosa, teraz jest obiektywnie duże) w dwóch różnych wariantach zasadowych, kawalerii (dostępnej dotychczas tylko w White Dwarfie), nowego działa zamocowanego na pojeździe za wielkim nosorożcem, do tego jak zawsze w takiej sytuacji nowe figurki herosów w tym mój osobisty faworyt nowo powstały ogr plujący ogniem. Co najważniejsze nie zmieniano starych bardzo solidnych modeli, ale dodano nowe w dokładnie tym samym stylu przez co unikniemy efektu stare-nowe wzory patrząc na armie. Modele mocno na plus, strasznie zakręcone stwory a co najważniejsze nowe jednostki zamiast kolejnej reedycji starych.

Zasady

Panowie w GW zauważyli chyba, że w poprzedniej edycji armia ta nie nawiązywała równorzędnej walki z innymi rasami czego najlepszym dowodem były zeszłoroczne zasady ETC gdzie ogry zamiast jak wszyscy grać na 2250pkt grały na 2600pkt a i tak nie były „competitive”. W nowych zasadach widać wyraźnie, że ktoś zauważył że coś nie działała i to naprawił. Zmiany są wyraźnie widoczne, natomiast charakter samej armii nie powinien ulec drastycznym zmianom. Nie popełniono tu typowego zagrania pt. wywracamy wszystko do góry nogami, a jedynie ponaprawiano stare błędy (czyt. Koszty oddziałów). To co mnie zachwyciło w tym codexie to to, że podobnie jak w dwóch poprzednich udało się utrzymać bardzo przyzwoity wewnętrzny balans między jednostkami. Siadając do składanie rozpiski absolutnie nie wiemy od czego zacząć a na czym skończyć. Wszystko ma swoje zalety i co najważniejsze wady, przez co mimo dużego wyboru nie mamy tu do czynienia z kwadratową wersją GK. Jest co prawda oddział kawalerii, mającej moim zdaniem olbrzymi potencjał, aczkolwiek inni nie podzielają mojej fascynacji, no i jest gigant. GW nie potrafi wycenić prawidłowo tego stwora a redukcja punktów z 205 na 200 nadal nie czyni go grywalnym.

Dla kogo ten produkt

Ogry są bardzo dobrą armią dla ludzi lubiących grać ofensywnie szybko opuszczając swoją strefę rozstawienia i wracając tam tylko jeżeli dotrze tam jakiś przeciwnik, po którego będzie się opłacało zawrócić. Figurki mają niesamowity klimat nacierającej hordy prostych chłopaków chcących po prostu zrobić swoje. Nie sądzę by było tu miejsce na grę defensywną i obronę Częstochowy (popularna strategia w WFB istotnie skracająca fazę ruchu). Czy to dobra armia żeby zacząć bawić się w WFB? Na pewno lepsza niż jej poprzednia edycja, która była doskonała by sfrustrowanym skończyć tą zabawę. Osobiście armia zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i od dwóch dni przeklinam siebie i swoją słabą wolę bo poczyniłem już dwie publiczne obietnice w jakich warunkach kupię te figurki.

Nie tylko nowe ogry, ale ogólnie co dalej z GW

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie niesamowicie cieszy. Mianowicie GW utrzymuje w WFB od wyjścia edycji bardzo solidne tempo wydawania nowych publikacji utrzymując ich stabilny wysoki jakościowo poziom, objawiający się bardzo dobrym balansem wewnętrznym a nowo wydawane armie wpadają mniej więcej lekko poniżej środka stawki. Co szczególnie cieszy to jest już trzecia udana publikacja, co może świadczyć że taki jest teraz plan na tą grę. Jest to szczególnie pocieszające w perspektywie pojawiającej się na horyzoncie 6 edycji WH40k. Zamiana akcji typu SW, BA czy GK na to co dzieje się w WFB od wyjścia nowej edycji naprawdę wygląda na bardzo dobry deal.

środa, 14 lipca 2010

Kwadratowa ósemka

Po Michu który dokonał przełomu ingerując, w wydawałoby się stałą, w liczbę autorów tekstów na tym blogu, chcę Wam przedstawić kolejnego zawodnika który zechciał skorzystać z tych gościnnych łam - Kudłatego. Pochodzi z Poznania i jest kwadratowy - w battla znaczy się gra. I choć do tej pory WFB pojawiał się tu sporadycznie stwierdziłem, że nowa edycja jest na tyle dużym wydarzeniem, że warto wyjrzeć poza swoje podwórko. A że sam się znam na tym tak, że nawet wywiadu bym nie dał rady przeprowadzić tym bardziej wdzięczny jestem Kudłatem za ten tekst.

Jako że Michu dokonał precedensu i poszerzył grono autorów bloga to i ja postanowiłem się wprosić. Pisanie o WFB jest dość nietypowe jak na bloga głównie poświęconego tematyce 40k, aczkolwiek wydanie nowej edycji kwadratowego starszego brata jest czymś o czym warto moim zdaniem tu chociażby wspomnieć.
Dobrze nowa edycja, ale co z tego? Wiadomo że gracze widzą tysiące różnic, modyfikacji poszczególnych zagrań czy jak zauważają złośliwi "chęci" zakupu "kilku" dodatkowych modeli. Nie zamierzam się rozpisywać na temat tego czym konkretnie się różni 7 edycja od 8. Zrobiłem taki przegląd jakiś czas temu na forum sztabu, wydawało mi się że pisałem o rzeczach tak oczywistych że każdy je zrozumie. Owszem nieliczni gracze WFB zrozumieli, ludzie nierozumiejący 7 edycyjnych kwadratów zobaczyli przydługawy post o niczym.
Więc czym tak naprawdę jest nowa edycja? Zacznijmy od tego co patrząc z zewnątrz może się podobać w klasycznym warhammerze, a co dotychczas ta gra niestety mocno eliminowała. To co moim, i nie tylko moim, zdaniem jest bardzo istotną rzeczą czyli to jak się gra a przede wszystkim jak armie prezentują na stole. Ta gra ma rewelacyjne perspektywy by wyglądać niesamowicie, ma możliwość przedstawienia bitwy nie jako starcia dwóch przeciwstawnych grupek awanturników ale dwóch armii opartych na oddziałach, chorągwiach i w dodatku wspieranych przez liczne mniej lub bardziej egzotyczne stwory czy postacie. Przecież można było coś takiego wystawić wcześniej więc co się w tej materii zmieniło? Niby niewiele a jednak. Zasady wsparły tworzenie większych oddziałów, co więcej przyspieszyły rozgrywkę więc i w konsekwencji zwiększyły format a co za tym idzie ilość modeli.
Rozpocząłem od zalety systemu to dla równowagi przejdźmy do jego największej wady w poprzednich edycjach czyli dynamiki rozgrywki. Nic tak nie dziwi obserwatora bitwy z wykorzystaniem kwadratowych figurek jak to że tam się często niemal nic nie dzieje. Wszystko na początku wygląda ładnie. Po chwili oddziały zaczynają wykonywać jakieś dziwne taktyczne ruchy, muszą obejść każdy najmniejszy teren, których na stole jest dziwnie mało, bo jak w niego wejdą to przesuwają się wolniej niż pociąg osobowy PKP. Z drugiej strony nawet jak nie mają naprzeciw terenu to starają się nie wejść w efektywny zasięg przeciwnika, a jak już wejdą to i tak uciekną. Nie każda bitwa tak wyglądała ale nie była to dynamika czterdziestki. Co w takim razie uczyniono by była to gra a nie układnie fajnie wyglądającej scenki na makiecie? Tu zrobiono bardzo dużo, od przebudowy działania terenów, po wprowadzenie losowości w kilka miejsc by rozgrywka miała w sobie trochę więcej z niepewności bitwy a mniej z szachów.
Skoro jest tak fajnie to co jest nie tak? O ile gracza 40k true line of sight w grze od jakiegoś czasu nie dziwi, o tyle dyskusja o tej zasadzie na głównym forum kwadratów i próba jej naprawy może zadziwić. Tak w środowisko WFB istnieje ciąg do tworzenia Polhammera i poprawiania GW, ale to już temat na osobny wpis. Natomiast co się z samą grą stało? Zamieniono produkt bardzo taktyczny, wręcz hermetyczny na znacznie szybszego ale zarazem prostszego i bardziej losowego bitewniaka. Dla nowych graczy jest rewelacja, dla starych wyjadaczy kolejny powód by w każdym poście na forum przypomnieć że lepiej już było. No i zasada która ma na forach niemal samych przeciwników, a moim zdaniem jest rewelacją bo pozwoli wejść młodym a jednocześnie przyspiesza grę - w 8 edycji wolno Ci zmierzyć, nie trzeba już oceniać i zgadywać. Czy to dobrze? Teraz zamiast marudzić na to że zabrakło milimetra będziemy po prostu marudzić na rzuty. Z ciekawszych rzeczy dostosowano grę do większych formatów i puszczono wyraźne sygnały że Apokalipsa w WFB to tylko kwestia czasu. Jest również coś co zawsze było w 40k a u nas nazywało się pitched battle czyli scenariusze, nie są na razie zbyt rozbudowane ale widać światełko w tym tunelu.
Czy mając perspektywę kupowania kolejnej armii na okrągłych podstawkach warto się zastanowić nad kwadratowymi? Odważna teza jak na tego bloga. Moim zdaniem należy poczekać co się stanie z największą wadą tej gry z 7 edycji czyli jej balansem armii. GW wydał co prawda erraty do wszystkich armii z okazji wyjścia edycji aczkolwiek przy tak dużych zmianach trzeba zagrać wiele testów by sprawdzić czy otrzymaliśmy nowy rewelacyjny produkt czy po prostu wesołą nawalankę w klimacie fantasy. W Poznaniu pierwszy turniej 24 lipca i wtedy się dowiem czy słusznie szydzę z wszystkich forumowych malkontentów czy może to oni mają rację.