Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planszówka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą planszówka. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 grudnia 2013
Kosmiczny Wrak na tabliczce z jabłkiem
Jakiś czas temu dostaliśmy na pecety i maki grę Space Hulk która parę dni temu doczekała się portu na iPada. Dla niektórych jest to gra wręcz kultowa, głównie za sprawą swojej planszowej wersji no i ja jestem wśród wyznawców tego kultu. Zatem jak tylko pojawiła się wersja na tablet pacnąłem 'Buy' i odchudziłem kartę o 9 euro. Z wersjami na windowsa czy macOS'a nie miałem za wiele styczności bo najzwyczajniej w świecie nie mam wystarczająco dobrego sprzętu by to odpalić.
Etykiety:
binarnie,
nowości GW,
planszówka,
recenzja,
retro,
space hulk
niedziela, 29 lipca 2012
Nadchodzą wydatki czyli podsumowanie tygodnia
Flamery - dużo tańsze, dodatkowy wound kosztem jednego oczka na sejwie. Jak dla mnie rewelacja.
Screamery - 3 ataki z S5 i AP2 plus dodatkowy wound. Powtórzę 3 ataki z siłą... Acha i armourbane na deser.
Rydwany Slanesza - ciężkie są moimi faworytami. Jeśli wpadają w coś bez wcześniejszej utraty HP to 4d6 hitów z siłą 4 i rendingiem może zaboleć.
To tak w telegraficznym skrócie - więcej będzie można powiedzieć po jakiś testach. Ale plus jest taki, że znowu zacząłem się demonom bacznie przyglądać co przez ostatnie 2 lata zdarzało się jedynie jak ich kodeks z półki spadał mi na stopę gdy szukałem podręcznika do czegoś, co działa na stole.
Kolejny news to zapowiedź od Fantasy Flight Games nowej planszówki w świecie 40k. Pierwsza moja myśl gdy o tym przeczytałem to była - "Nareszcie". Do tej pory miałem wrażenie że FFG w dość słaby sposób wykorzystuje swoją licencję na światy Warhammera. Zwłaszcza jeśli się zignoruje RPG'i, na które mi nie starcza czasu i zacięcia, to różowo nie wyglądało. Dostaliśmy bardzo fajny Chaos in Old World z dodatkiem, dobrą choć tylko na dwóch graczy Herezję Horusa i beznadziejną karciankę inspirowaną konceptem zwiedzania Space Hulków. Zacne osiągnięcie gdyby wyprodukowali to w rok czy półtora. Beznadzieje w kilka lat. No ale może teraz dostaniemy coś co nam wynagrodzi tą posuchę zwłaszcza, że sam koncept czyli Magia i Miecz aka Talisman przniesiona w 40 millenium brzmi bardzo zachęcająco.
No i najświeższy news czyli trailer od Forgeworldu:
Wizualnie fatality - powinni się wstydzić pomysłu wypuszczania czegoś takiego w świat. A realizacja takiego konceptu powinna być karana (najlepiej 90% obniżką cen na miesiąc ;) ). Jak firma która bazuje na poczuciu estetyki zarówno jeśli chodzi o modele jak i i książki może tak znieważyć nasze oczy? Zagadka. Ale pomijając forme tego zwiastuna to treść zapowiada się rewelacyjnie FW + Herezja Horusa na to wielu czekało. I znowu można to skwitować jednym słowem - Nareszcie.
I to tyle z tego tygodnia. Chciało by się więcej takich.
Choć może lepiej nie bo mój portfel może tego nie wytrzymać.
No i najświeższy news czyli trailer od Forgeworldu:
Wizualnie fatality - powinni się wstydzić pomysłu wypuszczania czegoś takiego w świat. A realizacja takiego konceptu powinna być karana (najlepiej 90% obniżką cen na miesiąc ;) ). Jak firma która bazuje na poczuciu estetyki zarówno jeśli chodzi o modele jak i i książki może tak znieważyć nasze oczy? Zagadka. Ale pomijając forme tego zwiastuna to treść zapowiada się rewelacyjnie FW + Herezja Horusa na to wielu czekało. I znowu można to skwitować jednym słowem - Nareszcie.
I to tyle z tego tygodnia. Chciało by się więcej takich.
Choć może lepiej nie bo mój portfel może tego nie wytrzymać.
Etykiety:
inne gry GW,
kodeksy,
nowości GW,
planszówka
wtorek, 4 maja 2010
Herezja jeszcze na gorąco
W długi weekend miałem okazję wpierw obejrzeć partyjkę a następnie samemu zagrać w nową planszówkę z stajni FFG w świecie 40ki czyli Horus Heresy. Co prawda takie początki z grą to mała baza by sobie wyrobić jakąś dobrze umotywowaną opinię ale pierwsze wrażenie również jest bardzo istotne i tym zamierzam się podzielić.
Gra jest dla dwóch osób i nie wiele da się z tym zrobić, czyli na nasiadówę z ziomkami średnio się nadaje no chyba, że dwóch gra a reszta się z nich nabija i daje "dobre rady" ;). Plansza składa się z 3 obszarów: największy z nich to mapa istotnego dla zmagań fragmentu Terry czyli dosyć szeroko rozumianych okolic Pałacu Imperatora, drugi to okręt Horusa, a trzeci to mniejsza mapa zawierająca ten sam fragment Terry co pierwszy obszar służąca planowaniu strategicznemu czyli kładzeniu kart rozkazów.
Kart - słowo klucz - wszystko bowiem w tej grze na nich bazuje mamy zatem deck rozkazów dla każdej z strony służący rozgrywce na poziomie strategicznym jak i decki walki kiedy już dojdzie do starć i schodzimy na poziom "taktyczny". Oprócz tego są jeszcze karty eventów które są odsłaniane w miarę upływającego czasu i które mogą dosyć znacząco wpłynąć na rozgrywkę. Ale to koniec jeszcze decków bo jest jeszcze służący strzelaniu z baterii/bombardowaniu/korumpowaniu. Znaczy się kart nie brakuje, a kostek nie ma.
Kolejnym bardzo istotnym dla mechaniki gry elementem jest pasek inicjatywy po którym poruszają się (w jedną stronę) znaczniki inicjatywy - dla każdej z stron po jednym. Rozkazy które używamy kosztują właśnie punkty inicjatywy powodując przesunięcie znacznika do przodu. Kiedy znacznik aktywnego gracza "wyprzedzi" drugi znacznik następuję zamiana ról i ten drugi może działać. Generalnie jest to dosyć ciekawa wariacja na temat systemu turowego. Kiedy któryś z znaczników dojdzie do końca paska inicjatywy gra kończy się zwycięstwem sił Imperialnych. Przybywają wtedy lojalne legiony i spuszczają biednym chaośnikom łomot. Inne sposoby na zwycięstwo (już dla obu stron) to zabicie herszta przeciwnej bandy czyli Imperatora/Horusa lub zajęcie 4 portów kosmicznych znajdujących się na powierzchni planety.
Oprócz książeczki z zasadami w pudełku znajdujemy również drugą z scenariuszami jednak na pierwszy rzut oka te niestety nie wiele różnią się między sobą. Główna różnica to w początkowym ustawieniu jednostek co biorąc pod uwagę, że każdy ruch wymaga rozkazu jest bardzo istotne ale można było bardziej wykorzystać potencjał scenariuszy i pokombinować przy warunkach zwycięstwa czy jakiś dodatkowych zasadach.
Oprócz książeczek, kart oraz planszy w pudełku dostajemy również plastikowe wypukłe elementy fortyfikacji do tej ostatniej które pełnią funkcję jedynie estetyczną. No i modele. Ich jakość jest mocno średnia i trudno powiedzieć by rzucały na kolana. Nie da się jednak ukryć, że są lepsze od żetonów. I to koniec ich plusów.
Podsumowując tą relacje praktycznie jeszcze na gorąco. Gra wydaje się dobra, dająca sporo możliwości do pokombinowania i nie mająca jednej jedynej zwycięskiej taktyki. Jednocześnie chyba trzyma balans i żadna z stron nie jest w szczególnie uprzywilejowanej pozycji aczkolwiek trudno mi powiedzieć jak to wygląda w kolejnych scenariuszach. Wydaje mi się jednak, że sama formuła oferuje trochę niewykorzystanego potencjału i mam nadzieję, że panowie z FFG postanowią go jeszcze wykorzystać. A póki co zapraszam do 30 millenium by przeżyć to co znamy tak dobrze z fluff'u jeszcze raz.
Tyle, że inaczej - po swojemu. I to jest właśnie największa siła tej gry dla wszystkich fanów 40ki.
Etykiety:
ffg,
planszówka
Subskrybuj:
Posty (Atom)




