Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą młotki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Młotki 2k13 - addendum

Nadaje Michu. DMP za nami jak i towarzyszące mu rozdanie Młotków. W tym roku na prośbę Afro i z własnej nieprzymuszonej woli uczestniczyliśmy w zaszczytnym procederze organizowania tych ostatnich. Okazało się, że zajmowało to więcej czasu niż przewidzieliśmy ale dzięki poświęceniu Łysego w nabywaniu młotków (tradycyjnie już firmy TOPEX) i przede wszystkim Biecie, która uratowała sprawę plakietek, udało się wszystko zrobić na czas. 

Niestety na miejscu nie wszystek wyszło zgodnie z planem. Przyczyn jest zapewne wiele - obsuwa czasowa, noclegi w różnych miejscach, nie do końca przyjazna obsługa lokalu i zrozumiałe zmęczenie orgów. Innymi słowy - miała być nowa jakość a wyszło jak zwykle. Nie wszystko jednak stracone - poniżej macie zamieszoną prezentację, która miała lecieć w trakcie rozdania i nie poleciała z przyczyn technicznych. 

Wyniki głosowanie są podane wraz z wykresami, gdzie jest pokazana ilość głosów oddanych przez poszczególne środowiska na zwycięzcę. Sumować trzeba samemu :) Postanowiłem nie zamieszczać ilości głosów oddanych na innych kandydatów - co za dużo to niezdrowo. Oto i prezentacja a poniżej jeszcze podsumowanie i zwycięzcy w krótszej formie.
 

Gdyby nie działało to osobny link: PREZENTACJA MŁOTKI 2k13

Głosów oddano ogółem 73. Patrząc na zeszłoroczny ranking to jest to ca. 1/3 ilości aktywnie grających osób (3+ turnieje). Mało? Chyba nie aż tak. Chociaż zadanie na przyszłość to aktywizacja paru środowisk, którym się nie chciało - tak, na Was patrzę Stolico :)
Wyniki to w losowej kolejności:

  • Najsympatyczniejszy gracz: Marcin "Karkówa" Kargula
  • Naprężniejsze środowisko: Trójmiasto
  • Najlepszy sędzia: Marcin "Nathaniel" Sprawka
  • Najlepsza strona www: z24cala
  • Najlepszy turniej: Fist of Fury
  • Największy wkład w Ligę: Zulus
  • Najlepsza twórczość fanowska: z24cala
Dziękujemy wszystkim, którzy oddali głosy i gratulujemy zwycięzcom! Bardzo dziękujemy również wszystkim, którzy oddali głosy na nas. Nawet nie potrzebowaliśmy zbytnio oszukiwać przy liczeniu głosów :)

Jeszcze raz dzięki!

P.S. Relacja z DMP oczywiście będzie osobno. Stay in touch!
P.P.S. Nie nie wiemy jak się używa młotka spawalniczego ale wygląda srogo :)





     

piątek, 9 listopada 2012

Halo, halo...

... i po Halo Stars. Kolejną edycję szczecińskiego turnieju, który w tym roku miał rangę challengera, możemy uznać za zamkniętą. Przyznam się bez bicia, że z roku na rok coraz trudniej mi się pisze o organizacji tego turnieju bo ile można się mierzyć z próbą opisania prawie, że perfekcji. Postanowiłem, że w tym roku nie będę się nawet porywał na to i od razu poratuje się tysiącem słów znaczy się tą fotą autorstwa Fangira:

Marcin pędzi z parówkami by gracze mu przy stołach z głodu nie pomarli. Po prostu rzeźnia. Pefka, że o zasady lepiej się było pytać co bardziej ogarniętych sąsiadów a sędziówka znowu wywinęła numer czyli jakieś zastrzeżenia się znajdą. Nie zmienia to jednak faktu, że pomysł przyznania Marcinowi oraz reszcie ludzi odpowiedzialnych za ten turniej młotka uważam za w pełni zasadny i jak najbardziej na miejscu.

Do Szczecina pojechałem z Demonami - po raz pierwszy grałem rozpiską z zauważalną liczbą Screamerów i muszę przyznać, że ta armia ma moc. Jak cholera konkretnie. I ku mojemu zaskoczeniu nawet za bardzo kości jej nie krzywdzą. Przynajmniej nie tak jak zwykły. Pewnie że nadal można zabić sobie kluczowe jednostki spadając sobie na głowę ale generalnie trzeba mieć duuużo niefarta by móc zrzucać przegraną na kości.  Armia się zrobiła ciut bardziej przewidywalna no i ma dwie jednostki oderwane od rzeczywistości oraz bardzo dobre wsparcie dla nich w postaci Fateweavera. Jedyny problem, że aktualnie rozpiski demonów są równie różnorodne co miniony chaos.

Jednym z ciekawszych momentów turnieju były wyniki 3ciej rudny gier kiedy to okazało się, że wszyscy tegoroczni reprezentanci obecni na imprezie przegrali.
Skark z Bladym Krisem
Raca z b00giem
Piszczu z Michałku
i Vladdi z mną.
Chciałbym napisać, że poziom się wyrównuje i inne tego typu wymysły ale mam wrażenie, że był to raczej przypadek w którym Tzeentch maczał palce by zasiać w nas ziarno wątpliwości. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja była mocno nietypowa więc dlatego o tym wspominam.

Wracają z turnieju uświadomiłem sobie, że chyba to był pierwszy taki świadomy turniej na 6 edycję na którym grałem. Do tej pory ludzie oswajali się z nowymi zasadami próbowali z czym to się wogóle je. Natomiast teraz już było widać, że jest grupa graczy która już trochę na nowych zasadach powalczyła i ma już całkiem dobre wyobrażenie jak to działa i bazują na tej wiedzy składała rozpy i rozkiminiała bitwy. Słowem się dzieje jeśli chodzi o metę turniejową.

A ciąg dalszy jej rozwoju już niedługo w Koszalinie - gdzie już teraz gorąco zapraszam. Co prawda jeszcze tam nie byłem ale się wybieram sprawdzić bo zasłyszane opinię mówią, że zdecydowanie warto.

sobota, 19 maja 2012

Podcast nr 22 Po DMP przed ETC i patronat


Właściwie to tytuł mówi wszystko. Może powinno się do tego jeszcze dołożyć wzmiankę o Młotkach i ich niezmiennie kiepskiej kondycji i będzie pełen zakres tematyki. No prawie pełen, bo oczywiście tu i ówdzie nie wyrobiliśmy na zakrętach dyskusji by się obudzić na jakiś manowcach ale to już nasz treademark więc nikt chyba nie będzie tym zaskoczony.
Tak więc dla zainteresowanych wspomnianą tematyka oraz dla tych trochę mniej zainteresowanych podaję link oraz gorące zaproszenie do odsłuchu:

Podcast nr 22 Po DMP przed ETC

Z ciekawostek Emeryt prosił o objecie patronatu nad inicjatywą Story of the Month co z wielką radością uczyniłem zatem możecie się spodziewać twórczości literackiej, bądź linków do takowej oraz możliwości bawienia się w krytyków literackich poprzez głosowanie na najlepsze, Waszym zdaniem, opowiadania. Szczerze mówiąc bardzo się cieszę na tą akcję bo wniesie ona spory powiew świeżości na tego bloga i przełamie trochę pewien turniejowy monotematyzm który tu króluje.

sobota, 21 maja 2011

Naprawianie Młotków



Od dłuższego czasu, między innymi, za sprawą korespondencji z Nazrothem czy rozmów z Michem, kłębiło mi się w głowie wiele myśli na temat Młotków. Co poszło nie tak. Jak to powinno wyglądać w przyszłości. Jak to sformalizować. I oryginalnie ta notka miała zawierać wygładzone i zrozumiałe dla kogoś poza mną te wszystkie refleksje. Najlepiej w postaci gotowego regulaminu dla Ogólnopolskiej Ligii Wh40k. Jego pierwszym punktem miało być – drogi Koordynatorze pamiętaj o Wielkanocy – tak wiem tania  złośliwość ;). Jednak kiedy zaczęłem się temu wszystkiemu z bliska przyglądać doszedłem do wniosku, że to jest bezsensu.
Bo pewnie, że można to wszystko ubrać w punkty oraz paragrafy mówiące ile tygodni przed końcem sezonu, jaka jest procedura, jak długo powinno trwać itp., itd. Jednak, w moim przekonaniu, to nie o to chodzi. Rozwiązaniem problemu (choć to chyba za mocne słowo), jest to by ktoś się poczuł za te nagrody środowiska po prostu odpowiedzialny. Czuł, że mają one sens i chciał to nazwyczajniej w świecie zrobić dobrze. Albo jeszcze lepiej.
Gdy Młotki powstawały te trzy lata lata temu to była luźna koncepcja która została zrealizowana na szybko a po całym rozdaniu okazało się, że odzew środowiska jest co najmniej pozytywny. Jednak przy kolejnych edycjach nie poszliśmy, przynajmniej w jakiś znaczący sposób, za ciosem i nie było zorganizowanej akcji, cytując sławetną reklamę Nike'a – Take it to next level. I mam wrażenie, że to całkiem ważne dla środowiska wydarzenie jest nadal traktowane po macoszemu a organizowane w sposób, przynajmniej w wielu miejscach całkiem partyzancki.
To czego tym nagrodom najbardziej brakuje to sprzedania ich szerokiemu audytorium. Bo cały czas wydaje mi się, że z spokojem mogło by głosować więcej osób. Przynajmniej jak się patrzy w ranking ligowy trudno pozbyć się takiego odczucia. Zatem absolutnie pierwszym z działań marektingowo PR'owych powinno być zrobienie dedykowanej tylko i wyłącznie młotkom strony. Najlepiej z archiwum, hall of fame, wywiadami np. z nominowanymi przed i wygranymi po oraz z relacjami z gal. I pewnie jeszcze kilkom innymi gadżetami. I nie da się ukryć, że taka strona przez 10 miesięcy w roku szczególnego ruchu by nie generowała ale przez te pozostałe dwa miesiące powinna być narzędziem budowania suspensu tak by chęć uczestniczenia w tym rozdaniu była wisienką na torcie powodów do wyjazdu na DMP.
Zresztą pomysłów które można przy ich okazji mieć jest co niemiara a zabawa z ich organizacją jest zdecydowanie lepsza niż w przypadku mastera czy czelka (jeśli coś takiego się nam jeszcze uchowa).
Po pierwsze nie ma się konkurencji – czyli sytuacja a'la DMP.
Po drugie ich organizacja z niczym się nie wyklucza.
Po trzecie trzeba naprawdę się wysilić by przy ich okazji wywołać flejma – choć to akurat dla nie których może być wadą ;).
Po czwarte w przypadku kiedy się nie zaliczy jakiegoś spektakularnego fakapu – wdzięczność reszty graczy gwarantowana.
A po piąte i dla mnie najważniejsze – nie trzeba nosić stołów.
I tym optymistycznym...:)

czwartek, 19 maja 2011

Podcast nr 9 A Młotki na tylnym siedzeniu.


Mam nadzieję, że tym podcastem zakończymy temat podziękowań za młotki. Ale nie te są jego integralną częścią a relacja z ich rozdania przygotowana przez Micha przy znaczącym udziale Areckiego i nie tylko. Poczułem się jakbym prawie tam był, więc jakby ktoś chciał nadrobić lub odświeżyć sobie wspomnienia to nadarza się znakomita okazja.
Podcast jest nawet jak na nasze standardy wybitnie chaotyczny oraz mało merytoryczny czujcie się zatem ostrzeżeniu. Natomiast jeśli kogoś to nie zraża to serdecznie zapraszam do odsłuchu.


PS Trzeba przyznać, że Michu idealnie uchwycił tytułem meritum nagrania ;)

piątek, 13 maja 2011

Dziękujemy!! Dziękujemy!!

DMP, DMP i po młotkach. Michu z tej okazji przygotował kilka tysięcy ruchomych słów o wyborze Wojny Światów na najlepszy turniej zakończonego sezonu które możecie obejrzeć poniżej:



Natomiast ja przy tej okazji, oczywiście, bardzo dziękuje za wszystkie głosy w kategorii Najlepsza Strona oraz Twórczość Fanowska - zarówno te dzięki którym ten blog i podcast dostały młotki jak i te które przypominają o tym by nie spocząć na laurach. Dzięki!!


czwartek, 5 maja 2011

Podcast nr 8 DMP - Działka Melanż Poguduchy


Miało być o DMP czyli o drużynowych Mistrzostwach Polski a skończyło się jak zawsze czyli na luźnych dywagacjach na zadany temat. Myślę jednak, że warto posłuchać zwłaszcza jak ktoś ma siedzieć X godzin w pociągu w drodze na tą imprezę.

Podcast nr 8 DMP - Działka Melanż Poguduchy

Natomiast sam podcast nagrywaliśmy w takich pięknych okolicznościach przyrody - za uprzejmością eM'a


I w związku z tym idę za ciosem i wyjeżdżam na długo oczekiwany urlop. Zatem przez jakiś czas może być mnie tu mniej niż więcej ale liczę, że z nowo naładowanym akumulatorem wjadę w kolejny sezon co się przełoży również na blog. A wszystkim jadącym do Stolicy powodzenia w turlaniu i wstawaniu w niedzielę rano ;)

czwartek, 21 kwietnia 2011

Młotki 2011


Oryginalnie chciałem w tej notce tłumaczyć się przed Wami drodzy czytelnicy z rzadkich wpisów w miesiącu kwietniu. Już nawet przelałem w postać binarną stado mniej lub bardziej wiarygodnych wymówek. Jednak za sprawą losu pod postacią Jasia mogę to przemilczeć (przynajmniej póki co) i skupić się na czymś o niebo ważniejszym czyli na Młotkach.
Można bowiem już na nie głosować - zachęcam, namawiam i w ogóle  gorąco wszystkich uprawnionych - to nasz środowisko i  uczcijmy zakończenie sezonu w godny sposób.


Zdaję sobie sprawę, że ten sezon był ciężki dla ligi i dlatego uważam, że aktualnie głosowanie na nagrody środowiska jest tym ważniejsze. W ten sposób można pokazać, że jednak ta cała zabawa w ligę i turnieje ma sens i że ten przysłowiowy uścisk dłoni prezesa za który to wszystko się robi ma jakieś znacznie i że coś a raczej ktoś za nim stoi. I co najważniejsze, że w ogóle on jest.
No ale nie zatrzymuję już Was w drodze do cyfrowej urny.

czwartek, 31 marca 2011

Pobojowisko


Wojnę już odespałem, zatem przyszedł czas by coś o niej skrobnąć. Jest tylko jeden problem - nie za bardzo wiem co bo wszystko już zostało powiedziane na forach wszelakich. Spróbuję jednak to podsumować i w miarę możliwości dodać coś od strony organizatorskiej.
Po dosyć krótkiej refleksji stwierdzam, że w sumie podsumowanie jest proste i wybaczcie mi ten autocytat ale nic lepiej moich odczuć nie oddaje jak następujący tekst:

„Widzę progres ale on mnie nie zadowala.”

Nie da się ukryć że sporo rzeczy poprawiliśmy, w tym co najważniejsze salę (choć to średnio nasza zasługa, ale czasem tak jest w życiu, że wystarczy wiedzieć za kim iść), jednak nie da się ukryć, że parę spraw też nie do końca wypaliło, jak choćby relacja live za którą osobiście odpowiadałem. Każdy z zaliczonych fakapów ma swoją historię i swoje przyczyny i nie chce tu popełniać samobiczowania oraz publicznego masochizmu wchodząc zbyt mocno w detal. Ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że mamy doskonale świadomość co poszło nie tak jak powinno, również dzięki feedbackowi na forach jak i w luźnych pogaduchach, a że akurat autokrytyki nam nie brakuje to na pewno wszystko co się da w przyszłości poprawimy. Mam jednak wrażenie, że pomimo tych trudności impreza w końcowym rozrachunku wypaliła i jej powszechna ocena jest na plus. Zwłaszcza, że paru miejscach jak choćby, dla przykładu stoły to naprawdę serio, serio podeszliśmy do zagadnienia dzięki czemu nikt nie miał większych zastrzeżeń do ich ustawienia czy zagęszczenia.
Od strony sędziowania jak na skale imprezy nie było super wiele roboty więc można powiedzieć, że duch w narodzie spokojny. Zresztą wydaje mi  się, że to stan normalny na naszych krajowych turniejach i ludzie nie wzywaj pochopnie sędziów pytając w pierwszej kolejności choćby współgraczy przy sąsiednich stołach. I bardzo dobrze - przynajmniej środowisko się integruje. A jeśli jesteśmy przy integracji to przy Wojnie było to samo co cociażby w Toruniu czyli bardzo późne zakończenie gier w sobotę. Przez co sporo ludzi wykruszyło się z wieczornych atrakcji. Szczerze mówiąc osobiście jestem za zmianą tych proporcji i wolę gdy jest większa ilości czasu już wieczorem na pogaduchy na tematy wszelakie nad ulubionym napojem.
Wojna Światów 2011 za nami i póki co za bardzo nie myślimy o przyszłym roku ale mam świadomość, że nie długo trzeba będzie zacząć. Zresztą już teraz parę pomysłów mamy  które się narodziły przy okazji organizacji tegorocznej imprezy. Ale to pieśń dalszej przyszłości a póki co mamy zakończenie sezonu, nagrody środowiska czyli Młotki i oczywiście Drużynowe Mistrzostwa Polski.

Na koniec ciekawostka dla wszystkich fanów Sanitariatów z poprzedniej szkoły i innych kultystów Nurgla - przy okazji inwentaryzacji w jednej z szkół noclegowych okazało się, że ilość muszli jest o jedną sztukę na plusie. Podejrzewamy, że ktoś nauczony poprzednimi laty nie chciał dać  się zmylić nowej miejscówce i przyjechał zawczasu przygotowany z własnym Złotym Tronem.

czwartek, 25 listopada 2010

Niechciane DMP


No i stało się.
Ośrodek który wygrał Drużynowe Mistrzostwa Polski nie za bardzo czuje się z organizacją ich następnej edycji i najchętniej by całą tą zabawę przekazał komuś innemu. Pod tym linkiem jest stosowny temat na forum ligowym.
Nie chcę teraz się lansować na jakiegoś Farseer'a i typa z supermocą przepowiadania przyszłości ale absolutnie mnie nie zaskoczył taki obrót sprawy i chyba nawet, podświadomie prędzej czy później spodziewałem się takiej sytuacji. Bo to co do tej pory cały czas było określane mianem nagrody czyli prawo wygranej drużyny do organizacji w mieście które reprezentuje kolejnej odsłony imprezy jest tak naprawdę wsadzaniem Tzeentchowi ducha winnych powergamerów na niezłą minę. Akurat tak się złożyło, że mogłem parę razy w życiu przyjrzeć się organizacji (a co gorsza ;) również brać w niej udział) dużej imprezy 40kowej z bliska i doskonale wiem, że nie jest to nic łatwego. Żeby zrobić to dobrze i jeszcze zachować swoje sanity w ryzach trzeba mieć duszę społecznika lub dobrych henchman'ów z wieloletnim doświadczeniem, a najlepiej jedno i drugie. A warto pamiętać, że DMP to taki next level z reklam Nike'a w dziedzinie dwudniowych imprez bitewniakowych choćby z względu, że jego organizacja wykracza poza samodzielne możliwości jednego środowiska. Dochodzi zatem dodatkowa logistyka powiązana z organizacją dodatkowych blatów i terenów na nie. Wymagania graczy są całkiem spore, jak najbardziej słusznie zresztą, ponieważ turniej ten jest wisienką na torcie rocznej ligowej młócki. A do tego dochodzi jeszcze konieczność zorganizowania wieczorka wraz z młotkową galą. Jest zatem co robić. Ostatnio Dominik pokazał, ze da się naprawdę ograniczonymi zasobami ogarnąć zagadnienie ale szczerze mówiąc wolę nie wiedzieć ile go to kosztowało czasu i nerwów. Zatem nie traktowałbym jego wyczynu jako wytarty szlak a raczej przestrogę, że na taką drogę powinni wstępować jedynie prawdziwi jeźdźcy hardcoru.
Szczerze mówiąc nie dziwię się warszawiakom, że podzieli się chęcią oddania imprezy w bardziej jej spragnione ręce i cieszę się, że zrobili to teraz a nie np w lutym bo wtedy termin kwietniowy stał by pod sporym znakiem zapytania. Poprzeczka wisi wysoko a w zwycięskimi teamie osób mających nadmiar wolnego czasu za bardzo nie widać po co zatem się katować, zwłaszcza, że domniemana nagroda powinna choć kojarzyć się z przyjemnością. A do tego dochodzi fakt, że zwycięzcy są niejako z automatu pozbawiani prawa do obrony tytułu co też jak się nad tym zastanowić jest dziwnym rozwiązaniem. A nawet jeśli się wymiksują z bezpośredniej organizacji to jest wobec nich społeczne oczekiwanie, że choć sędziowaniem się zajmą. I w tym momencie nagroda zamienia się w wyrok.
DMP jest dla wielu graczy najważniejszą imprezą w całym roku i warto by było by organizatorzy postrzegali je z choć zbliżonym entuzjazmem. Bo jeśli będą mieli poczucie udziału w XIV krucjacie nic dobrego z tego nie wyniknie i dla samej imprezy i dla całego środowiska. A to byłaby wielka strata.

wtorek, 29 czerwca 2010

O Mechanicusach i nie tylko z Perzanem. Czyli wywiad hobbystyczny....

.... a w tle tytany, tytany, tytany.

Jak się część z Was orientuje ostatnio sporo czasu spędzam w Trójmieście i siłą rzeczy zacieśniają się moje więzy z Słoną Sceną 40ki ;). I ponieważ mam okazję poza wszystkimi innymi przezacnymi personami spotykać się między innymi z tegorocznym zwycięzcą młotka w kategorii Twórczość fanowska czyli Perzanem olśniło mnie, żeby przeprowadzić z nim wywiad. Taaaa-daaaammm. Koncepcja wydala mi się zacna ponieważ Perzan nie tylko wyleczył kilka osób z pomysłu robienia własnego podejścia do Mechanicusów (w tym i mnie) ale również zawodowo zajmuje się robieniem armii i modeli pracując w Micro Art Studio. Żal nie skorzystać z okazji i nie spytać o to i owo. Zwłaszcza, że dotychczas opublikowane wywiady spotkały się z sporym zainteresowaniem. I choć ten jest o trochę innym aspekcie hobby to tematyka nadal jest wybitnie ciekawa, no i te linki...

Okładka jednego z nr Firebase'a. Można dostrzec dość czytelną inspirację.


Twoje początki z Wh40k - kiedy zacząłeś grać jaką armią i dlaczego akurat tą?
Moje pierwsze spotkanie z bitewniakami w ogóle a z 40ką w szczególności odbyło się na dywanie u mojego kuzyna, Kacpra, gdzie przeglądałem jego White Dwarfa i oglądałem jego krasnale i wysokie elfy jego brata. W którymś miejscu White Dwarfa natknąłem się na rozkładówkę, gdzie drugoedycyjni Ultramarinsi odpierali bohatersko szturm Eldarów (albo odwrotnie) na zielonych polach jako żywo przeniesionych z Irlandii. Podobno powiedziałem wtedy coś w stylu "jakie to głupie, przyszłość a oni walczą na miecze... Ale ci z białymi głowami i piąchami w pasy wyglądają fajnie.
Na imieniny w 1998 dostałem od Kacpra swoja pierwszą figurkę, Terminatora Deathwingu z Assault Cannonem. Pomalowałem go na czarno ("bo czarny jest cool") farbkami emaliowymi Humbrola. Boże, ale był po tym brzydki.
Jaka byla Twoja pierwsza konwersja i kiedy ją wykonałeś?
Pierwszą konwersją było przemalowanie II wojennej Pantery w barwy Dark Angelsów i przyczepienie jej dwóch połówek długopisu jako twin-linkowanych lascannonów. Próbowałem wystawiać ją jako Razorbacka. Wiecie jakie to bydle jest duże w skali 1:35? 
Pierwszą poważną próbą było zbudowanie od podstaw wyrzutni do Whirlwinda ze styropianu oklejonego papierem. No i Marine trzymający głowę Orka za kitę w ręce. Któż go nie zrobił w tamtych czasach?
Kiedy i w jakich okolicznościach 40kowe modelarstwo z "tylko" hobby przerodziło się w prace?
Dość wcześnie wpadłem na pomysł że mogę malować innym dzieciakom figurki bohaterów za pieniądze. Pomalowałem tak jednego goblina i jednego krasnoluda. Plastikowych, jednoczęściowych. Pierwszą kaskę za swój oddział zrobiony specjalnie na sprzedaż dostałem jakoś tak po pierwszym roku studiów. Było to 10 mutantów do LatD, sprzedali się jakoś tak za 70 dolców.
Czy po pracy w studiu dłubanie przy własnych figurach daje jeszcze tyle satysfakcji co kiedyś, gdy to była wyłącznie zajawka?
Ehh... Swoje modele dają mnóstwo satysfakcji, problem jest taki że po powrocie do domu już mi się nie chce brać nożyka ani pędzelka do ręki, więc swoje modele robię niejako w godzinach pracy. A kto nie pracuje ten nie je... 
No i inna kwestia - miałem zajawkę na Orki parę lat temu. Zrobiłem sobie oddział, ciężarówkę, wycackałem ich na maksa. Zacząłem budować 6 pojazdów, 2 warbossów, nakupiłem i posklejałem ze 100 modeli... I co? Zgłasza się klient który chciałby zrobić Orki wzorowane na Kriegach. Wow, super! Robię mu armię i po tym nie mam już ochoty robić sobie orków.
W wielu twoich modelach czy wręcz armiach widać fascynacje Adeptus Mechanicus - dlaczego właśnie oni?
Głównie dlatego, że nie ma do nich modeli, a szkice są głównie Blanche'a - dość dowolne. Po za tym zawsze chciałem być cyborgiem. Adeptusi są dziwni, pełni sprzeczności i niedopowiedzeń. Budują wszystko co Imperium potrzebuje, ale też na pewno setki rzeczy które tylko mają dowieść jakiejś teorii lub tylko posłużyć do wykonania jednego zadania. Skupiają największych wizjonerów i wtórnych wyrobników. Modyfikują jednostki do pełnienia określonych funkcji, dodając lub odejmując. Według jakiego klucza? Prowadzą zakrojone na skalę całych układów gwiezdnych ekspedycje, mają własne floty, a jednocześnie przez kilka wieków debatują czy dany pomysł jest zgodny z ich credo. Wszystko to i wiele więcej.
Czy poza AM jest w 40 millenium jakaś frakcja która Ciebie fascynuje i której chciałbyś poświęcić czas i ją odpicować?
Orki w klimacie piratów - Freebootaz!. Poza tym Latający Cyrk Monty Goblina, czyli armia Goblinów używająca jakiegoś kodeksu gdzie można wystawiac dużo małych i większych samolocików - mam 12 samolocików i goblina z lunetą w sterowcu - co z tego będzie?
Pytanie którego nie mogło zabraknąć: metale czy plastiki? Ale z uzasadnieniem :)
All the way plastiki. Lżejsze, łatwiejsze do cięcia i sklejania, łatwiej się magnetyzuje, oraz w dzisiejszych czasach maja już lepszy detal niż metale. Poza tym odlewnicy by GW totalnie paprają robotę - modele mają wąsy w losowych miejscach i czyszczenie ich to koszmar. No i najważniejsze dla gracza - farba nie odpryskuje jak figurka się o coś otrze!
Jak oceniasz na ile ważny w branży w której działasz ważny jest talent a na ile "chęć szczera" i po prostu wytrwałość?
10-20% talent i 80-90% wytrwałość. Jeśli ktoś ma talent to da mu to jedynie to że chętniej będzie malował na początku (bo mu będzie lepiej wychodziło). Wystarczy determinacja i samokształcenie (polecam sekcję artykułów z CMON) - czytać i od razu próbować to namalować. Codziennie spędzić godzinkę z pędzlem w ręku - sprawność motoryczna i pamięć ruchowa jest ważna. Starać się przez co najmniej pół roku każdą figurkę pomalować lepiej niż poprzednią. Chować swoje poprzednie figurki i wyciągnąć je dopiero po pomalowaniu kilku kolejnych modeli. Obiektywna ocena różnic i postępu.
Jak oceniasz digtalizacje procesu rzeźbienia i coraz większy udział w procesie tworzenia nowych modeli komputerów i drukarek 3d?
Jest to kolejne narzędzie do wykorzystania. Jak na razie prawie każda technologia odlewania 3d zostawia linie, ale jakość jest coraz lepsza. To co GW robi z plastikami jest fenomenalne. 
Prawda jest taka że wyrzeźbienie jednego karabinu (czy dowolnego innego niewielkiego detalu technicznego) ręcznie zajmuje około 10 godzin. A są to bardzo proste kształty na kompie. Z drugiej strony, realistyczna twarz ma pizdyliard poligonów. A wprawnemu rzeźbiarzowi zajmuje maksymalnie 30 minut.
Uważam że jest to kolejne narzędzie do wykorzystywania. Nie korzystanie z niego jest jak jedzenie zupy widelcem. Trzeba jednak pamiętać że czasem może to być barszcz i łatwiej go wysiorbać.
Czy z punktu widzenia profesjonalnego malarza Polska to jakikolwiek rynek, czy jednak liczy się tylko tzw. zachód?
Hmm... Janek twierdzi że podobno malowaliśmy jakąś armię dla Polaka lub dwóch. Ja robię kilka armii rocznie i najbliższy Polaka był Niemiec mieszkający w Szczecinie. Oceńcie sami ;)
Z realizacji jakiego zlecenia jesteś szczególnie dumny?
Kriegowe Orki oraz szarzy Eldarzy po równo, z różnych powodów. Orki były totalną samowolką, sugerowałem coś i dostawałem "OK", rzeźbiłem coś i było "cool", malowałem jak chciałem i było "wonderful" Zrobiłem coś co sam chciałem, wyszło zarąbiście i jeszcze klient był zadowolony.
Zielona galeria.
Eldarów z kolei poprzedziło 30 telefonów i 100 maili ze Stanów uzgadniających każdy szczegół. Jednego Falcona przemalowywałem 3 razy. Poprawek i kręcenia nosem było co niemiara. Rezultat końcowy jest jednak chyba najlepszą armią jaką zrobiłem. No i robię ją dalej :). Zmieniła właściciela, a nowy zażyczył sobie najpierw troopsów, a potem tytanów.
Szara galeria 1
Szara galeria 2
Szare tytany
Czy planujesz nowe modele do Brotherhood of Iron? A może coś zupełnie nowego?
Pewnie, chcę rozszerzać tą linię. Dostałem kilka sugestii od fanów modeli, ale wszystkie czekają na lepsze czasy - robiąc Iron Brotherhood odwlekam sobie wypłatę... Na pewno chcę zrobić jeszcze ze 2 wersje Stalkera.
I na zakończenie może jakaś "złota porada" malarska na poziomie beginer? Żeby było na czasie może odnośnie czołgów.
Czołgi... Nie bać się drybrusha, ale robić go profesjonalnie - duży miękki okrągły pędzel (stary GW "Tank Brush" jest najlepszy, nowy płaski "Drybrush" nadaje się tylko do washowania), i farba wytarta do sucha - tak że pędzel przeciągnięty po palcu ledwo wydobędzie linie papilarne, ale nie zostawi smug.
Wielkie dzięki za odpowiedzi i poświęcony czas.
Polecam się na przyszłość ;)

wtorek, 27 kwietnia 2010

... i po DMP

zdjęcie autorstwa Fangira

Dla mnie osobiście Drużynowe Mistrzostwa Polski zaczęły się w tygodniu poprzedzającym Wielkanoc. Wtedy bowiem sobie uświadomiłem, że jeśli chcę na tym turnieju pograć Lostami, a zależało mi na tym jak cholera, to właśnie słyszę ostatni dzwonek by zacząć malować armię. I poświęcając każdy wieczór praktycznie w całości, poza tymi weekendowymi zarezerwowanymi dla Żony, udało mi się pomalować co sobie założyłem ciut pożyczyć i wystawić pożądaną armię. Traktuję to w kategoriach wielkiego sukcesu biorąc pod uwagę moje podejście do tego aspektu hobby. Czysta nienawiść. A najśmieszniejsze jest to, że gdy wczoraj wróciłem do domu odruchowo chciałem siadać do stołu malować. Ale z braku przygotowanych modeli skonwertowałem sobie Aspairing Championów by korzystając z niespodziewanego przypływu entuzjazmu również i ich machnąć.
Mając zatem pomalowaną armię, rozpiskę oraz co najważniejsze miejsce w równie zacnym co old-skolowym teamie w następującym składzie eM (eldarzy), Arecki (SM), Jacob (CSM), Beowulf (BA) mogłem jechać do miasta najświętszego masztu. Najdelikatniej rzecz ujmując nasz zapał do przygotowań ani poprzez moment nie palił się szczególnie żarliwym ogniem i wystarczyło go na rozpiski i zastanowienie się nad parowaniami z Legionem I, który był uprzejmy rzucić nas rękawicą.
Siłą rzeczy była to nasza pierwsza bitwa i mnie sparowano z Emanem i jego nowymi Bladziami. W rozpisce miał zarówno konkretne lutowanko jak i strzelanie bazujące na podwoziu predów. Nie będę się rozwodził nad szczegółami poszczególnych bitew ograniczę się jedynie do najważniejszych punktów. W tej konkretnej potyczce takim był moment gdy mój większy wraz crusherami zostały skontrowane i wbite w glebe i gdy wydawało się, że Eman ma środek stołu a mi zostanie przemykanie pod linami i unikanie lamp jeden z moich defilerów dokonał 18" szarży i w kilka faz assaultu wytłumaczył Kompanii, że jeden fist to za mało. Dzięki temu udał mi się wprowadzić zaginające flankę lettery oraz demonetki do deplojmentu przeciwnika. Emanowi udała się również to samo (w sensie, że dwa troopsy a nie, że jakies demony ;) ) więc i bitwa zakończyła się remisem. Niestety choć byłem bliski tego nie udało mi się wprowadzić jednych traitorów ci bowiem na widok pędzącego na nich Baala dali nogę. Jako drużyna przegraliśmy.
W drugiej bitwie zagrałem z…. Lostami prowadzonymi przez kolegę a przy okazji też kapitana teamu z Szczecina którego godność porwał mi z pamięci Warp. Było to dla mnie bardzo miłe – spotkać inną armię złożoną na tym no… dosyć bliskim mi deksie. Mój przeciwnik z ważniejszych rzeczy miał w rozpie: thirstera, 2 bazyle, 6 fiendów i nurglowych mutantów a reszta podobno do mnie czyli ikony w pojazdach traitorzy z laską itp. Mój gryfon przegrał pojedynek strzelecki z dwoma bazyliszkami ale został pomoszczony przez traitorów oraz sentinel. Udało mi się już w pierwszej turze unieruchomić przeciwnego defilera i mogłem się skupić na tym co wyłaził z ikon. A wyłaziło to w miarę równomiernie więc łatwiej mi było to kontrować. Koniec końców zabiłem prawie wszystko i zająłem jedną ćwiartkę co dało mi 14-6. Jako team zremisowaliśmy.
Trzecia bitwa to spotkanie z toruńskim Alzhaimer team w którym średnia wieku jak się dowiedziałem w trakcie potyczki była ~35 lat. Ggggeeee. Zaniżałbym ją :D. Wow. Sama bitwa była dosyć jednostronna (na moją korzyść) ale bardzo przyjemna i mam nadzieję, że dla obu stron. Mój przeciwnik a przy okazji kapitan drużyny miał chaos z świniakami Khorna, rhinosami berków oraz delikatną strzelecką kontrę w postaci 9 oblitów. Demonetki zrobiły sobie rajd po jednej z flank zabijając jedne berki i dwa składy oblitów. Po drugiej stronie systematyczne strzelanie i szarże stworów z warpów rozwiązywało kwestie pilnych zagrożeń. Końcowy wynik to 19:1 i nasza jedyna wygrana na tym turnieju.
Wieczór, który spędziliśmy w bardzo bliskim miejscu zmagań lokalu -Jarpen stał pod znakiem młotków (wyniki można przejrzeć np. tutaj) oraz nagród za ligę. Kiedy już mowa o wieczorze i nocy wielkie podziękowania dla Dikinsa za przygarnięcie nas wraz z Żoną i zapewnienie wygodnego łóżka oraz ciepłego prysznica.
Niedzielne boje rozpocząłem od starcia z 4 z rzędu kapitanem czyli Bizimem z wawy i jego bladziami. Część assaultową miał podobną do Emana tylko kompania taka skromniejsza natomiast do strzelania miał Baala, devki z rakietami i dwa dredy z linkowanymi autocannonami. Biliśmy się o 3 znaczniki miałem nawet plan w tej bitwie i to wydawało mi się, że całkiem dobry i jeden problem. Totalny brak rzutów na otwieranie pojazdów. Zniszczyłem na początku jednego rhinosa a potem nic, zero. Efekt był taki, że transporty musiałem szarżować demonami które następnieginęły od wkładki. Cały misterny plan poszedł się czochrać i zamienił się w rzeźbienie by cokolwiek uratować. Udał mi się jedynie 4 punkty uratować ale jako team zremisowaliśmy.
Ostatnia bitwa to pierwsza bez kapitana z drugiej strony ale za to druga z dwoma świniakami khornowymi. A poza nimi 4 oblity, Landek, berki, greater. Po wstępnym obstrzale z przeciwnikiem, który wyrządził założone i akceptowalne straty, dosyć szybko przeszliśmy do szarżowania się i kontrowania. Te czerwone manewry udało mi się wygrać a dzięki temu wygrałem całą bitwę. Oddziałem który przejdzie do historii byli traitorzy którzy zadali świniakowi khonra, najpierw wounda z latarek a chwilę później (ustał strzelanie na ostatniej ranie) zaszarżowani dobili go z bagnetów. Zakończyło się wynikiem 18:2 a drużynowo kolejnym remisem.
Armia składająca się z błota i trawy sprawdziła się generalnie bardzo dobrze i szczerze mówiąc przed Olsztynem nie zamierzam wywracać tej koncepcji do góry nogami. Same bitwy i atmosfera przy nich bardzo dobre i godne zapamiętania. Organizacja jak i sędziowanie na dobrym i wysokim poziomie. Jedynym problemem były momentami stoły ale biorąc pod uwagę jakie problemy chopaków przy tej okazji spotkały trzeba przyznać, że wybrnęli z nich bardzo zgrabnie i więcej niż dobrze. Słowem cudny weekend – jeszcze raz wielkie dzięki dla drużyny, przeciwników i orgów.
A za rok widzimy się w Wawie.

środa, 14 kwietnia 2010

Młotki odsłona 3

Nie da się ukryć, że Was drodzy czytelnicy na przestrzeni ostatniego roku nie rozpieszczałem z częstotliwością wpisów. Głównym powodem tego były całkiem spore pertubacje w moim życiu zawodowym oraz prywatnym, które nie pozwalały mi na tyle czasu i kreatywności ile regularne prowadzenie bloga wymaga. A kiedy zacząłem już pomału sobie układać klocki puzli zwanych real life to nagle sobie wymyśliłem, że pomaluję Lostów na Drużynowe Mistrzostwa Polski. Żegnajcie zatem wolne wieczory.
Dokonuje tej wiwisekcji godnej nowego gatunku xenosów z względu na nadciągające Młotki (czyli nagrody środowiska dla środowiska) i towarzyszący im moment na zastanowienie się oraz podsumowanie sezonu. Warto by każdy znalazł na to chwilę i zagłosował bo może dzięki temu trochę nasze hobby skorzysta a ludzie ciągnący lub popychający ten wózek, czy po prostu zabawiający tych "przy napędzie" będą mieli również swój moment chwały.

Zapraszam zatem do głosowania.

PS. Dziś oszczędnie bo moment nie skłania do zabawy zarówno słowem jak i w ogóle. Jednak ten temat, jako bieżący, uznałem za usprawiedliwiony by go poruszyć.

poniedziałek, 11 maja 2009

No i po sezonie 2008/2009

No i po DMP. Jak już widać po pierwszych reakcjach na forach powszechne odczucie jest zgodne - było zajefajnie. Impreza jak dla mnie była bardzo dobrze przygotowana pod każdym względem. A pamięć o takich detalach jak bilety dla chętnych by pojechać do knajpy w sobotni wieczór tylko świadczy jak bardzo stołeczne środowisko się zaangażowało w ten turniej.
Oczywiście chętni znajdą dziury w całości ale zrobienie z mistrzostw szwajcarskiego sera jest po prostu niemożliwe. Należy jednak wspomnieć, że może i Death Storm jest fajny ale co najwyżej do Apokalipsy. Natomiast w bitwie na normalne punkty ociera się o niedorzeczność. Dopuszczenie więc tego cuda nie było szczególnie szczęśliwym wyborem. Ale plus tego jest taki możemy uznać ten wynalazek za gruntownie przetestowany. Również widełki punktowe zarówno w obrębie samej bitwy jak i całego meczu były dosyć wymagające co sprawiło, że w porównaniu do poprzednich edycji było dużo więcej remisów. No chyba, że poziom skill'a się tak wyrównał w naszym kraju...
Generalnie, więc ci którzy z różnych przyczyn nie dotarli mają czego żałować bo Warszawiacy pokazali, że czasy kiedy stołeczne turnieje były złą sławą owiane to przeszłość. A ponieważ całą imprezę wygrał team reprezentujący w sporej mierze Toruń to przed środowiskiem z piernikowa wielkie wyzwanie. Bo poprzeczka wisi naprawdę wysoko.
Przy okazji tego turnieju doszło (podobnie jak w zeszłym roku) do rozdania nagród za ligę oraz młotków. O ile ranking był znany wszystkim zainteresowanym od dłuższego czasu i o żadnej niespodziance nie mogło być mowy o tyle rozdanie "Nagród Środowiska" wywołało więcej emocji. Zwłaszcza, że poza kategorią Wkład w Ligę trudno było wytypować żelaznych faworytów.
Tak się prezentuje lista nagrodzonych:

1) Najsympatyczniejszy gracz
- Afro

2) Najprężniejsze środowisko
- Kraków

3) Najlepsza strona internetowa
- Blog Treja "...z 24 cala"

4) Najlepszy turniej
- Wojna Światów

5) Najlepszy sędzia
- Eman

6) Największy wkład w Ligę
- Michał "MiSiU" Wiśniowski - za stronę ligową, automatyzację rankingu ligi i generalnie całokształt

7) Najlepsza twórczość fanowska
- Klub Sztab za kodeks Lost and Damned

Wielkie gratulacje dla wszystkich zwycięzców oraz nominowanych.

Miałem okazję odebrać nagrodę w dwóch kategoriach i korzystając z tej binarnej tuby jaką jest ten blog chciałem podziękować za otrzymane głosy. Obiecuję, że będę się starał w przyszlym roku również na nie zasłużyć a łatwo nie będzie bo konkurencja w poszczególnych kategoriach robi się coraz mocniejsza. Co, prawdę mówiąc działa, na mnie całkiem stymulująco.
Chciałem również bardzo, ale to bardzo podziękować wszystkim zaangażowanym w projekt Lostów bo bez nich jego macki nie ujrzałby światła dziennego. Ich wkład w tą publikację jest absolutnie nie do przecenia i mam nadzieję, że nagroda od Was zmobilizuje naszą ekipę do realizacji kolejnego projektu. A trochę koncepcji chodzi nam po głowach.
A zamiast silenia się na błyskotliwą puentę tzw. tysiąc słów:

sobota, 25 kwietnia 2009

A czy Ty już zagłosowaleś?

Wraz z nadciągającym już wręcz milowymi krokami Drużynowymi Mistrzostwami Polski zbliża się również oficjalne zamknięcie sezonu ligowego. Podium, zwycięzcy i reprezentacja naszego kraju na Euro a także kwiaty, wywiady, wycieczki do zakładów pracy i te klimaty. A przy okazji również rozdanie młotków czyli nagrody środowiska dla środowiska czyli moment chwały orgów czy sędziów. Tutaj znajdziecie zarówno listę nominowanych w 7 kategoriach oraz opis procedury głosownia.
Nie jest ona może szczególnie zautomatyzowana ale mam nadzieję, że nie powstrzyma Was to przed dokonaniem wyboru. Nadal nie jest to szczególnie czasochłonne i na pewno jest warte tej chwili spędzonej na napisaniu maila. Jakby ktoś miał wątpliwości co do swojego ligowego ID znajdzie je bez problemu (najwyżej korzystając z ctrl + f) w rankingu.
Nie będę się tutaj po raz kolejny się rozwodził nad tym dlaczego te nagrody są ważne dla środowiska i jego rozwoju bo pisałem tu o tym nie raz i nie dwa. Nie będę się więc powtarzał i ograniczę się do sparafrazowania może nieco patetycznie ale wydaje mi się, że mimo wszystko na miejscu hasła powstałego przy okazji mobilizacji do jakże boleśniejszych wyborów politycznych:

Młotki szansą dla naszej 40ki. Pomóż ją wykorzystać.

Właśnie wykorzystać młotki:

środa, 8 kwietnia 2009

re:Młotki

Drużynowe Mistrzostwa Polski zbliżają się coraz większymi krokami a wraz z nimi rozdanie nagród za ligę oraz Młotków. Czyli nagród od środowiska dla tych ludzi lub zespołów które się najbardziej przyczyniły do jego rozwoju. Przynajmniej w aspekcie ligowym. W tym roku do sześciu zeszłorocznych kategorii czyli (Najsympatyczniejszy gracz, Najprężniejsze środowisko, Najlepsza strona internetowa, Najlepszy turniej, Najlepszy sędzia, Największy wkład w Ligę) doszła jedna nowa - Najlepsza twórczość fanowska. Kandydatury zbierane są do 17 kwietnia a potem zacznie się głosowanie którego wyniki poznamy w drugi weekend maja.
O ile w wszystkich kategoriach szykuje się o wiele większa konkurencja niż w zeszłym roku (zwłaszcza w kategorii strona internetowa gdzie m. in. zgłoszona została i ligowa, i gloria victis - z czego się cieszę - w końcu konkurencja musi być co by progres występował :) ). O tyle w jednej konkurencji nie ma - wkład w ligę MiSiA w tym sezonie jest absolutnie nie do przecenienia. On nie tyle co reanimował stronę ligową ale zrobił nową od podstaw z naprawdę zacnymi ficzerami a w dodatku wygląda na to, że się dopiero rozkręca. I tak np. w przyszłym sezonie zgłaszanie wyników turnieju oraz podliczanie rankingu będzie w dużym stopniu zautomatyzowane dzięki czemu czasy z apdejtem ranku raz na 6 w porywach do 8 tygodni odejdą do zapomnienia.
Dzięki pracy MiSiA liga się doczekała godnej wizytówki a raczej przystani w sieci gdzie wszystko jest na miejscu aktualne i ludzie mają zwyczaj wchodzenia na tą stronę i korzystania z niej bo w przypadku poprzedniej mocno różnie z tym bywało. Oczywiście nadal nie jest tak by nie mogło być lepiej ale mam wrażenie, że zapał szefa imprezy przelewa się na resztę użytkowników którzy z większą regualrnością korzystają np. z forum.
Brakuje jedynie osoby w lidze która by potrafiła sprzedać pracę MiSiA poprzez znalezienie sponsorów. Wiadomo kryzys i tak dalej ale my też nie jesteśmy Barclays Premier League by mieć ciul wie jakie oczekiwania. A jak widać na tym przykładzie nawet nabogatsza liga piłkarska świata ma sponsora tytularnego więc może i nam taki by nie zaszkodził. No i może dzięki niemu nie trzeba by podnosić podatku ligowego. Jeśli więc ktoś miałby młotkowe aspiracje (hehe) i szuka kowadła na którym mógłby je przekuć w rzeczywistość to tu jest pełne pole do popisu.
Wdzięczność środowiska gwarantowana ;)

niedziela, 16 listopada 2008

Liga needs You....

I nie tylko w postaci gracza zdobywającego w jego ramach punkty ale także jako osoby odpowiedzialnej za ich podliczanie. Bo jak to mawiają - samo się nie policzy. Co prawda za sprawą Piszcza i jego tajemnych makr w Excelu do sztucznej inteligencji w ramach Ogólnopolskiej Ligi Warhammera 40'000 nie jest daleko ale nadal potrzeba czynnika ludzkiego do tworzenia kolejnych aktualizacji rankingu. A ten czynnik jak pokazuje życie bywa zawodny i niestety tak też jest w przypadku najnowszej odsłony podsumowania ligowego. Ilość błędów w nim zawarta jest całkiem spora zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę czas jaki oczekiwaliśmy na niego.
Myślę, że nadszedł czas, by ktoś nowy młody prężny posiadający i czas i ochotę powinien wziąć na swoje barki prowadzenia rankingu. Bo próba wepchnięcia tego między różne obowiązki zawodowe jak i prywatne nawet z pomocą różnych narzędzi w ramach tabelek bywa kłopotliwe a i czas poświęcany na to staje się bardziej odczuwalny.
Patrząc na takie ośrodki jak Szczecin czy Olsztyn gdzie pojawiają się mastery za którymi stoją całkiem młodzi ludzie i to działa to może czas by i część zadań ligowych została przejęta przez świeżą krew skoro się to sprawdza. Oczywiście nie wskazuje nikogo palcem bo ranking to sztandarowy produkt ligi więc ktoś kto się podejmie jego aktualizacji stawia się na świeczniku i to również całkiem niemałych oczekiwań. A dodatkowo ten sezon zapowiada się na najbardziej pasjonujący od lat więc i presja w okolicach marca na częste (i poprawne) aktualizacje będzie całkiem spora.
A apropo nowej generacji w lidze to trzeba pamiętać, że ktoś będzie musiał przejąć młotki od Vodeckiego aka odchodzący prezes i zorganizować je zarówno jeśli chodzi o głosowanie jak i samo ich rozdanie. Bo nie da się ukryć, że koncepcja się sprawdziła i jest godna kontynuacji więc szkoda by było gdyby gdzieś nam zaginęła.
Jak widać jest co robić w lidze i jeśli tylko ktoś się chce wykazać to będzie miał okazję. Pamiętaj zatem young apprentice liga needs You.

czwartek, 10 kwietnia 2008

Trylogia turniejowa - Dwie Wieże


Jak wszyscy a przynajmniej zdecydowana większość się orientujecie w ten weekend będzie miała miejsce potencjalnie największa impreza 40kowa w tym sezonie (i nie tylko) a mianowicie Drużynowe Mistrzostwa Polski Warhammera 40k. Tereny jadą z całego kraju, sędziwie z połowy a gracze zewsząd. Przynajmniej sądząc po liczbie zgłoszonych teamów a przecież należy pamiętać, że w tym roku mam składy 5 osobowe. Jeśli Wojna Światów była duża to co dopiero DMP gdzie będzie więcej graczy przy dużych stołach.
Te dwa turnieje to dobre prognostyki ponieważ pokazują, że już na obecnym poziomie rozwoju sceny 40kowej w środowisku drzemie spory potencjał przynajmniej jeśli chodzi o frekwencję na dużych imprezach tylko trzeba na przykład ciekawą formułą lub tradycją zmotywować ludzi do przyjazdu. A nie da się ukryć, że konwencja DMP bardzo działa na wyobraźnię i słusznie bo zabawa jest przednia zwłaszcza, że organizacja przynajmniej w zeszłym roku ale nie powodów by sądzić, że coś się zmieni pozwalała skupić się na czerpaniu frajdy z gry. 5 osobowe składy gwarantują, że parowanie będzie bardziej wybalansowane niż przy 4 osobach i mniej zależne od rzutu kością. Choć nadal podstawą będzie taktyka i wiedza na temat drużyny przeciwnika no i pamięć o tym jaką misję będziemy grali. Znajomość choć z grubsza rozpisek przeciwnika też nie zaszkodzi. Choć akurat w tej dziedzinie szczególnych problemów nie ma bowiem w zdecydowanej większości armie są po prostu najmocniejsze jakie się da złożyć plus ewentualnie jakaś poprawka na drużynówkę. Czyli wzięcie czegoś pod konkretnych przeciwników. Przy czym to coś to zazwyczaj kilkadziesiąt punktów co za dużo nie zmienia. Mamy więc tyrki na grubych, Chaos na lashach i oblitach, eldary na eldarach ups herlakach itd. Łatwo więc nie będzie, ale biorąc pod uwagę towarzystwo i jak to wyglądało na WŚ to miło i przyjemnie jak najbardziej. Jedni będą wrzucać do Lochu inni zapinać - będzie się działo.
Zwłaszcza, że w sobotni wieczór zapowiadają się kolejne atrakcje czyli rozdanie młotków. BTW info dla spóźnialskich można głosować dziś do północy. After-party zapowiada się więc też bardzo ciekawie i co najważniejsze nietypowo. Będzie okazja pokrzyczeć Speach!! Speach!! pomimo, że to nie ta część bowiem DMP i Młotki to Dwie Wieże trylogii turniejowej którą nam zaserwowano na koniec sezonu. I obie zdają się mieć potencjał odpowiadający wielkości ich filmowych odpowiedników zwłaszcza, że rozdanie nagród będzie dla nas wszystkich nowością a drużynówka dla połowy.
Pozostaje pytanie czy Powrót Króla po tak licznej Drużynie Pierścienia i tak wysokich Dwóch Wieżach sprosta oczekiwaniom ale to już się niedługo wyjaśni... I pewnie zostanie skomentowane ;)

sobota, 5 kwietnia 2008

Młotki - głosowanie

No i zaczęło się głosowanie na młotki. Swój głos można oddać tu. Ze swojej strony gorąco zachęcam do wzięcia udziału w tej zabawie nawet jeśli komuś nie do końca odpowiadają nominację bo dobrze by było by się tego nagrody przyjęły w środowisku. A za rok będzie można zadbać o to by nikogo nie zabrakło przy nominacji.
Na forum Glorii dopiero w momencie rozpoczęcia głosowania niektórzy zauważyli, że nie zgłoszony GV w kategorii najlepszej strony. Przy okazji się okazało, że Warszawscy koordynatorzy w ogóle niczego i nikogo nie zgłosili w żadnej z możliwych kategorii. Generalnie mam wrażenie, że stołeczni koordynatorzy w tym sezonie nie do końca fortunnie zostali wybrani. Brat Tomasz już dłuższy czas temu się wycofał ze sceny, natomiast Ciciek z nieznanych mi przyczyn ma duży dystans do wszystkiego co nie wiąże się ze stolicą. I to nie tylko w sensie geograficznym. Oczywiście ma do tego święte prawo które nie mam zamiaru negować ale gracze z Wawy nie powinni się potem dziwić, że coś gdzieś nie jest zgłoszone. Bo jednak by zadabać o swój interes trzeba się interesować tym co się dzieje na scenie turniejowo ligowej. Jestem przekonany, że formuła młotków będzie wraz z kolejnymi edycjami ewoluowała i tak samo będzie ze świadomością graczy. Dzięki temu nawet jeśli koordynator coś przegapi to gracze z jego ośrodka mu przypomną. Jednak narazie najważniejsze by pierwsza edycja w ogóle się odbyła bez większy zgrzytów, tak by kolejne było logiczną konsekwencją a nie próbami reaktywacji idei.

Dlatego pozwolę sobie jeszcze raz wszystkich gorąco zachęcić do głosowania dzięki temu ludzie którzy poświęcają swój prywatny czas dla hobby też będą mieli okazję otrzeć łezkę wzruszenia ;). A że jest bardzo możliwe, iż zarówno zwycięzcom jak i tym którym tym razem się nie uda w przyszłym sezonie będzie się chciało jeszcze bardziej będzie korzyścią dla całego środowiska.

czwartek, 10 stycznia 2008

Będziemy się nagradzać

Z tego co widać po - hmm odruchowo chciałem napisać dyskusji ale to zbyt obszerne określenie więc ograniczę się do "wymianie postów" chłopaki z Trójmiasta dadzą radę przygotować galę byśmy mogli połechtać swoje ego rozdając sobie nagrody. O samej koncepcji już pisałem i nie ukrywam, że jest jej miłośnikiem. Nie da się ukryć, że GW ma nas nie wnikając w szczegóły w pompce. Nas - czyli tych wszystkich którzy poświęcaj swój czas by nosić stoły, pisać regulaminy, projektować dyplomy czy szukać sponsorów itd. Liga kiedyś miała support nagrodowy od GW ale już jakiś czas temu się on się skończył z tego co pamiętam(ale mogę się mylić) były to związane z GT. Ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia bo i tak jest to poza naszą strefą wpływów - po prostu trzeba robić swoje. Oczywiście aż kusi by coś napisać w tym miejscu o GW ale będę twardy. Tym razem.
Warto więc by ci wszyscy ludzie którzy przez 12 miesięcy budują to hobby (związane z produktami firmy normalnie notowanej na giełdzie) za totalne free raz w roku poczuli się do cenieni. Bo w moich oczach największą wartością wynikającą z młotków nie jest to, że sobie rozdamy nagrody a potem to oblejemy tylko to, że na etapie nominacji ludzi zaangażowani w rozwój "sceny" poczują że to w ogóle ma sens. Bo mam wrażenie, że przez jakiś czas to dla ludzi zaangażowanych te wszystkie działania są same w sobie źródłem satysfakcji. Ale im dalej w las tym drzew więcej a funu mniej. I potem już się nie chce a działa się z przyzwyczajenia albo ponieważ nie ma komu przekazać pałeczki a szkoda tego co się osiągnęło do tej pory. Miejmy nadzieję, że dzięki młotkom raz w roku będzie moment refleksji i dla tych którzy coś robią i dla tych którzy tylko korzystają. A jak ktoś z tych mniej zaangażowanych zwiększy swój wkład w lokalne środowisko graczy to będzie największy sukces młotków.